czwartek, 29 maja 2014

Ciebie bym nie okłamał. Reverus. Harry Potter.

Autor: Nottek
Beta: Brak. 
Rodzaj: one shot / fluff /
Ilość słów: 1.372
Kanon: raczej brak. 
Ostrzeżenia: brak 
Od autora: ♥ ♥ ♥

Severus i Remus spotykają się już od jakiegoś czasu. Kochali się i nie chcieli tego ukrywać. Tak więc wszyscy wiedzieli o ich związku. Włączając w to Huncwotów. Nie podobało im się to. Szczególnie Syriuszowi. Sam wolałby być z Remusem. Jednak duma nie pozwalała mu na przyznanie się do uczuć. Teraz bardzo tego żałował. Może nie było sposobu na zmianę uczyć Lunatyka, ale był sposób by ten związek rozpadł się. Sam Syriusz uważał go za genialny. Przyjaciele, czyli James i Peter, uważali inaczej.
  -Chłopaki! Przecież ten pomysł jest dobry! - Próbował przekonać ich Syriusz.
  -Z twojej perspektywy może tak. Ale pomyśl co może poczuć Remus? Przecież on kocha tego ślizgona! - Powiedział James.
  -Właśnie! Dlatego powinniśmy to zmienić!
  -Nie możesz tego przeboleć!? On go kocha! Nie zmienisz jego uczuć!
 Zdenerwowany James wybiegł z domitorium. Peter spojrzał z żalem na Syriusza i również wyszedł z pomieszczenia. "Sam dam sobie świetnie radę!" –Pomyślał i zaczął myśleć nad planem działania.
 W tym samym czasie dwóch chłopców, siedziało na wieży astronomicznej. Nie robili nic. Po prostu leżeli na podłodze, przytulając się i ciesząc się swoim towarzystwem.
  -Oni mnie nigdy nie polubią, prawda? –Spytał nie pewnie Severus. Chłopak bał się, że któregoś dnia Remus zostawi go, ponieważ Huncwoci postawią mu ultimatum. Bał się tego bardzo, ale nigdy nie powiedział o tym swojemu chłopakowi.
  -Syriusz na pewno. –Powiedział spokojnie Remus, czując ciężki oddech Severusa. - James i Peter powiedzieli, że skoro Cię kocham, to są gotowi Cię zaakceptować.
  - Naprawdę?
  - Ciebie, bym nie okłamał.
Remus pocałował Severusa. Znudziło im się bezczynne leżenie.

~~^~~^~~^~~

  Po miło spędzonym popołudniu, z Severusem, Gryfon wracał do domitorium. Nie lubił tam przebywać. Dlaczego? Bo Syriusz tam był. On jako jedyny nie chciał zaakceptować jego związku z Severusem. Uważa, że taki ktoś jak ten ślizgon nie zasługuje na miłość. Tym bardziej miłość Gryfona. Remus nie przejmował się tym. W końcu to jego wybór. Ze strachem wszedł do domitorium. Zobaczył Syriusza leżącego na łóżku.
  -Gdzie James i Peter?
  -Wyszli, jak im powiedziałem, że nie lubię Smarkarusa.
  -Nigdy nie dasz spokoju?
  -Nie! –Wstał i spojrzał na Remusa. -To ślizgon! Nasz wróg...
  -Twój wróg!
  - Jesteśmy przyjaciółmi!
  -Skoro nie umiesz zaakceptować mojego związku z Severusem, to nie masz prawa nazywać się moim przyjacielem!
Po tych słowach Syriusz nie wytrzymał. Podszedł do przyjaciela i pocałował go. To było jedynie zwykłe muśnięcie ust, a jednak Syriusz poczuł ogromną radość . Ucieszył się jeszcze bardziej, gdy usłyszał znajomy głos.
  -Nienawidzę Cię! –Remus odwrócił się i zobaczył swojego chłopaka ze łzami w oczach.
  -Sev, to nie tak. –Próbował wybronić się Gryfon.
  -Nie tłumacz się. Nie chce Cię znać! –Ślizgon wybiegł z domitorium .
  -Severusie!
Remus wybiegł za Severusem. Syriusz rzucił się na łóżko szczęśliwy, że jego plan się jednak powiódł.
 James i Peter siedzieli w pokoju wspólnym, kiedy usłyszeli na krzyki. Spojrzeli w stronę, z której dochodziły owe dźwięki. Nagle zza drzwi dormitorium Huncwotów pojawił się Severus. Płakał. Szybko wybiegł z pokoju wspólnego. Za nim pojawił się Remus. Również płakał. Przyjaciele podbiegli do niego.
  -Co się stało?
  -Ten dupek mnie pocałował. A Severus to zobaczył i myśli, że go zdradzam.
  -Stary, nie płacz. Będzie dobrze.

~~^~~^~~^~~

 Severus od razu pobiegł do pokoju wspólnego. Przebiegł przez niego, nie zwracając uwagi na ucznów siedzących tam. Wparował do swojego domitorium. Rzucił się na łóżko i dał upust emocją. Łzy zalewały mu poduszkę. "Ja go kochałem! Głupi! Dalej go kocham! A on tak po prostu zabawiał się z nim! Zaraz po spotkaniu ze mną!" Czarnowłosy usłyszał jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Nie miał nawet siły, by się podnieść i zobaczyć kto to.
  -Co jest młody? –Spytał Lucjusz.Chłopak podniósł się lekko. Miał zapłakane oczy.
  -Zdradził mnie! –Severus wybuchł płaczem i wtulił się w kolegę. Ten objął go lekko ramieniem. –Spotkaliśmy się. Było dobrze, jak zawsze. Musiał iść. Chciał napisać jakiś esej czy coś. Gdy dotarłem do domitorium, dostałem od niego sowę. Chciał, bym przyszedł. Od razu poszedłem tam. Otworzyłem drzwi i ich zobaczyłem.
  -Co robili?
  -Całowali się. –Lucjusz cicho zachichotał. Severus podniósł się. -Co Cię śmieszy?
  -Przepraszam. Po prostu uważam, że pocałunek nic nie znaczy. Nie pomyślałeś, że to Black całował Remusa?
  -Ale mógł go odepchnąć! Nie pozwolić mu na to!
  -Moja teoria jest taka: Black to wszystko zaplanował. Wiedział, że przyjdziesz i wykorzystał to. A może...
  -Co? –Lucjusz zamyślił się. -No mów!
  -Może ta sowa była od Blacka, a nie od Remusa.
Severus pomyślał o tym. To było możliwe. Przecież nawet sam Remus mówił mu, że Syriusz go nie lubi i nie jest w stanie zaakceptować ich związku.

~~~^~~~^~~^~~

  Zdenerwowany James wbiegł do domitorium. Od razu zobaczył Syriusza, siedzącego z zadowoleniem, na łóżku.
  -Aż tak bardzo Cię to boli?!
  -O co Ci chodzi?
  -Musiałeś wprowadzić w życie, ten swój głupi plan?!
  -Ale podziałało. –Uśmiechnął się szczerze.
  -Taaak . Remus przechodzi przez załamanie nerwowe, płacze na dole w ramie Petera. Tak, rzeczywiście. Twój plan jest doskonały. To wszystko tylko i wyłącznie twoja wina! W tej chwili, masz iść na dół, przeprosić Remusa! I jakoś to wszystko odkręcić!
  -Niby jak?
  -To już nie mów problem, Łapo.
James wyszedł i ruszył do Remusa. Zaraz za nim wyszedł Syriusz. Skierował się do pokoju wspólnego. Zobaczył swoich przyjaciół, siedzących na kanapie. Podszedł do nich.
  -Możemy pogadać, Lunatyku?
  -Nie chce z Tobą gadać. Nie mamy o czym.
  -Uważam, że mamy.
  -Nie obchodzi mnie co Ty uważasz! Nienawidzę Cię za to co zrobiłeś! Rozumiesz? Nienawidzę!
Remus minął Syriusza i pobiegł do domitorium. Syriusz wyszedł z pokoju wspólnego. Nie chciał teraz słuchać kazań Jamesa. A wiedział, że to się stanie. Skierował się w stronę lochów. Nawet nie wiedział, czemu akurat tam poszedł. Z pokoju wspólnego, akurat wyszli Severus i Lucjusz. Podszedł do nich, nie pewnie.
  -Możemy pogadać? –Widać było, że ślizgon się waha.
  -Chociaż, uważam, że nie mamy o czym, to jasne. –Zwrócił się do Lucjusza.-Idź. Później do Ciebie dołączę. –Ten tylko skinął głową i odszedł. Ślizgon i Gryfon podeszli do okna. Severus usiadł na parapecie. -O czym chciałeś gadać?
  -Chciałem Ci wszystko wyjaśnić. –Severus podniósł pytająco brew. -Remus Cię kocha i to bardzo. A ja... ja wam zazdrościłem. Nie patrz tak. Byliście tacy szczęśliwi, a ja zawsze sam. No i chciałem rozbić was związek. Myślałem, że robię dobrze. Póki Remus nie powiedział mi, że mnie nienawidzi za to, że to zrobiłem. Dopiero wtedy zrozumiałem swój błąd.
  -Coś jeszcze?
  -Tak. Ja chciałbym Cię przeprosić. –Severus na te słowa otworzył szerzej oczy. - Przepraszam za to co zrobiłem. I za to, że kiedyś Cię tak wyzywałem i uprzykrzałem Ci życie. I jeśli teraz wrócisz do Remusa, to obiecuję, że nie będę wam przeszkadzać w tym związku. –Ślizgon lekko uśmiechnął się na te słowa. -Oczywiście, dalej będę Cię nie lubił. Ale dla Lunatyka jestem w stanie Cię zaakceptować.
  -Musisz go bardzo kochać.
  -Nie. Po prostu się przyjaźnimy. W sumie nam taką nadzieję, że jeszcze mogę go nazywać przyjacielem. –Severus bał się spytać, co Remus mu powiedział. Dlatego jedynie się uśmiechnął. -Chcesz może iść do niego? Mogę Cię tam zaprowadzić.
  -W to, bym nigdy nie uwierzył. Sam Syriusz Black, chce zaprowadzić, mnie Severusa Snape'a do Pokoju Wspólnego Gryffindoru. Nie wiarygodne.
  -Nie gadaj tyle, tylko chodź już. Bo się rozmyślę.
I tak dwaj wrogowie, szli ramię w ramię do Gryfonów.

~~^~~^~~^~~

   W tym samym czasie, Remus leżał na łóżku w domitorium. Był sam. Przyjaciele wiedzieli, że tego właśnie potrzebował. Leżał i płakał, ubolewając nad swoim losem. Severus myśli, że go zdradził, a Syriusz to dupek, który nie ma żadnych uczuć. "To takie nie sprawiedliwe!"
  Usłyszał pukanie do drzwi. Zupełnie je zignorował. Gość jednak nie odpuścił. Teraz po prostu wszedł do pokoju. Remus nie odzywał się i nie poruszał. "Może jak zobaczy, że śpię, to sobie pójdzie " –Pomyślał. Poczuł, że nie proszony gość podchodzi do jego łóżka, lekko odkrywa koc i kładzie się obok. Gryfon pomyślał, ze to James. Często to robił, gdy chciał go pocieszyć. Teraz jednak został objęty w pasie, przez tę osobę. Poczuł znajomy zapach.
  -Stęskniłeś się, kochanie? –Remus odwrócił się i zobaczył twarz Severusa. Nie wiedział co powiedzieć. Ślizgon to zauważył. -Black mi wszystko wyjaśnił.
  -To znaczy?
  -Swój jakże „genialny" pomysł oraz to, że wcale nie chciałeś się z nim całować. I...
  -Co jeszcze?
  -Przeprosił mnie i powiedział, że jeśli do mnie wrócisz, to będzie w stanie zaakceptować nasz związek.
  -Naprawdę?
  -Ciebie, bym nie okłamał.
Severus uśmiechnął się i złączył usta z Remusem. 

1 komentarz: