sobota, 1 listopada 2014

Kolacja + kino + spacer = randka idealna. KaiBaek. Exo.

Autor: Mimi. 
Beta: Brak. 
Rodzaj: au / fluff / dramat / 
Bohaterowie: Buyn Baekhyun, Kim Jongin, Park Chanyeol, Sulli, pani Byun, 
Ilość słów: 2.074
Kanon: brak
Ostrzeżenia: błędy -.-
Opis: Baekhyun uważa, że Jongin wstydzi się tego co ich łączy. Jak zareaguje Jongin?
Od autora: Znów miesiąc przerwy i powracam ^^ w końcu dodaję Kaibaeka, którego napisałam już w lipcu, jednak nie miałam weny, by je przepisać ^.^ 
Opowiadanie jest z dedykacją dla Risu, bo opowiadanie było pisane specjalnie dla niej ♥ i dla Oli, bo jest ♥

Miłego czytania :)






To nie tak, że nie kochałem Baekhyuna. Ja po prostu nie umiałem tego pokazać. I właśnie, dlatego się pokłóciliśmy. Chociaż lepszym określeniem było by powiedzenie, że Baekhyun obraził się na mnie. Nie umiałem pokazać co czuję, jemu samemu, a co za tym idzie nie umiałem pokazać publicznie.
Mój chłopak stwierdził, że się go wstydzę, nie liczę z jego uczuciami i tylko się nim bawię. Wykrzyczał mi to wszystko prosto w twarz, tak, że nawet nie miałem okazji się obronić. Poza tym byłem w wielkim szoku, dlatego tylko stałem i się na niego gapiłem. Baekki popłakał się i wybiegł z mojego mieszkania. Kiedy w końcu dotarło do mnie znaczenie jego słów, sam się popłakałem. Jak on w ogóle mógł pomyśleć, że ja go nie kocham, że wstydzę się go. No, może troszeczkę obawiałem się reakcji ludzi, ale nie dlatego, że jestem akurat z nim.
Szybko otrząsnąłem się z depresji i wymyśliłem plan przeprosinowy. Naprawdę kocha Baekhyuna i nie pozwolę mu tak łatwo i szybko odejść.
~~~~^~~~~^~~~~
    Poniedziałek nie należy do moich ulubionych dni. Po weekendzie znów szkoła. W sumie to chodziłem do niej tylko dla Baekhyuna i Sehuna, mojego przyjaciela. Baekhyun ze mną nie rozmawia i nie wiem czy mój plan wypali, a Sehun wybrał się na wcześniejsze wakacje do swojego chłopaka, Luhana.
Naprawdę nie chciałem iść. Jeśli Baekki nie doceni moich starań i poświecenia, to chyba spalę się ze wstydu.
Ubrałem się najlepiej jak tylko mogłem, zważywszy na fakt, że w naszym liceum nosimy obowiązkowo mundurki. Ciemno-siwe spodnie, do tego biała koszula i marynarka w granatową kratkę. Barwy szkoły obowiązkowo. Swoim ubraniem nie przyciągałem uwagi, ale przynajmniej blond włosy robią swoje.
Droga do szkoły minęła mi wyjątkowo szybko. Aż za szybko. Chciałem sobie to wszystko jeszcze raz przemyśleć, a tu już trzeba działać.
Usiadłem na murku przed szkołą i cierpliwie czekałem na Baekhyuna. Wiedziałem, że dokładnie za pięć minut pojawi się ma horyzoncie ze swoim dużo wyższym przyjacielem, Chanyeolem. I wcale się nie pomyliłem. Starszy wyglądał jak idealnie. Nie umiałem inaczej go określić. Dla mnie on jest ideałem. Co z tego, że jest niezbyt wysoki., co z tego, że nie ma ciała modela, co z tego, że musi ukryć kilka niedoskonałości na twarzy. Kocham go i dla mnie liczy się coś więcej niż jego wygląd.
Na moje szczęście nie zobaczył mnie. Był zbyt zajęty rozmową. Nawet nie pomyślałem nigdy, by być zazdrosnym o ich przyjaźń. Chanyeol, co prawda zawsze był przy Baekhyunie, ale był hetero. I miał cudowną dziewczynę. Mój maluszek zobaczył mnie dopiero, gdy Channie mu mnie pokazał. Z jego twarzy od razu znikł uśmiech, a pojawił się grymas złości. To nie wróżyło nic dobrego.
Wyminął mnie z wysoko uniesioną głową, nawet nie patrząc w moim kierunku. Chanyeol rzucił jedynie krótkie: „hej, bro” i ruszył za przyjacielem. Wiedziałem, że brunet jest na mnie zły, ale nie wiedziałem, że aż tak. Poderwałem się i ruszyłem za nim biegiem.
-Beakii, zaczekaj!
Chłopak zatrzymał się gwałtownie i spojrzał na mnie z błyskawicami w oczach.
-Nie.nazywaj.mnie.tak! –ostatnie słowo niemal wysyczał.
-Proszę, porozmawiajmy.
-Nie mamy o czym.
-Uważam, że jednak mamy.
-Ostatnim razem nie wykorzystałeś swojej szansy.
-Byłem w szoku, okey?!
-To niczego nie zmienia, Kai.
-A to by coś zmieniło?
Spytałem, ale nie dałem mu szansy na odpowiedź. Zwyczajnie złapałem go za marynarkę i przysunąłem do siebie, składając na jego ustach delikatny pocałunek. Czułem jak zesztywniał, napinając wszystkie mięśnie. Dopiero po krótkiej chwili postanowiłem pogłębić pocałunek. Baekhyun z początku nie odpowiadał, jednak w końcu poddał się i odwzajemnił go. Zarzucił ręce na mój kark i wplótł jedną z dłoni w moje włosy. Moje dłonie znajdowały się na jego pasie. Trzymałem go mocno, ponieważ bałem się, że raz mi ucieknie.
Gdy zabrakło nam tchu, odsunęliśmy się od siebie. Mój chłopak miał lekko zaróżowione policzki i zaszklone oczy. Na ustach błądził ledwie zauważalny uśmiech. Sam nie mogłem się nie uśmiechnąć.
-Jongin…
-Kocham cię, Baekki. I nigdy nie myśl, że jest inaczej. Jesteś dla mnie najważniejszy i wcale się ciebie nie wstydzę.
Przytuliłem go mocno do siebie, wdychając jego słodki zapach. Tak mi go brakowało, chociaż nie rozmawialiśmy ze sobą raptem dwa dni.
-Też cię kocham.
Odsunąłem go od siebie i spojrzałem wprost w jego oczy. Pogłaskałem wolną dłonią, jego policzek, a rumieniec automatycznie się powiększył. To dodawało mu uroku.
-Wiesz, że wszyscy się na nas gapią?
-Wiem. –Złożyłem na jego ustach przelotny pocałunek. –Ale to ty się liczysz, a nie inni.
Baekhyun uśmiechnął się, a oczy mu się zaszkliły. Po chwili głośno pisnął i rzucił mi się na szyję. Zaśmiałem się i mocno złapałem go w pasie, aby nie upadł.
-Mam dla ciebie jeszcze niespodziankę.
-Jaką? –Odsunął się ode mnie lekko, by spojrzeć mi w oczy.
-Chciałbym zaprosić cię na randkę. –Spojrzał na mnie zdziwiony. –Ale taką prawdziwą. Bez ukrywania i udawania. Kolacja, kino i spacer, co ty na to?
-Tak romantycznie? To do ciebie nie podobne.
-Czego nie robi się dla ukochanej osoby.
Pocałowałem go soczyście w policzek, a on zachichotał. Ruszyli w stronę szkoły trzymając się za ręce. Czułem się mega szczęśliwy, chociaż bałem się reakcji innych.
~~^~~^~~^~~
Z Baekhyunem umówiliśmy się na piątek wieczór. Tydzień minął mi wyjątkowo szybko. Byliśmy numerem jeden na językach całej szkoły. Dosłownie całej, nawet nauczyciele nie szczędzili komentarzy. W końcu nie co dzień kapitan drużyny koszykarskiej, przyznaje się do bycie gejem, w dodatku zajętym. Dzielnie znosiłem docinki, mój chłopak również. Chanyeol pomagał mu w tym, za co byłem mu dozgonnie wdzięczny.
Jak mówiłem minął tydzień i mamy piątek, czyli dzień obiecanej Baekhyunowi randki. Tak jakby pierwszej randki. Te wcześniejsze były, szczerze powiedziawszy, do dupy. Spotykaliśmy się u któregoś w domu, a jeśli już gdzieś wychodziliśmy to udawaliśmy, że to tylko towarzyskie wyjście. Dopiero teraz widzę jakie to beznadziejne. I dziwię się Baekhyunowi, że tyle ze mną wytrzymał w tym związku. Dziś jednak będzie inaczej.
Uśmiechnąłem się na samą myśl o tym. Denerwowałem się i to bardzo. Ciągle wypadało mi coś rąk, nie mogłem usiedzieć w miejscu i co chwila patrzyłem, która jest godzina. Długo nie mogłem zdecydować się co ubrać. Wszystko wydawało mi się nie odpowiednie na taką okazję. W końcu ubrałem ciemne jeansy i czarną bokserkę, a na to granatową bluzę.
Około godziny siedemnastej wyszedłem z domu. Wsiadłem do samochodu. Zanim ruszyłem chwilę patrzyłem się przed siebie. Naprawdę się denerwowałem. Odetchnąłem głęboko i ruszyłem po mojego chłopaka. Droga zajęła mi dokładnie pięć minut. Mieszkaliśmy niedaleko siebie, za co jestem wdzięczny, ponieważ nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Kiedy zatrzymałem się przed domem państwa Byun, mój chłopak właśnie z niego wychodził. Żegnał się jeszcze z mamą. Kobieta wiedziała, że jesteśmy razem. Nie robiła żadnych awantur, ani nic w ten deseń, a nawet życzyła nam szczęścia w związku. Ostatnio powiedziała mi, ze jestem cudownym zięciem. To było zanim pokłóciłem się z jej synem.
Baekhyun przybiegł do samochodu i usiadł na miejscu pilota. Przyjrzałem się mu. Miał na sobie jasne jeansy,  a do tego jedynie bluzkę z kolorowym nadrukiem, którą dostał ode mnie na urodziny. Uśmiechnął się, po czym pochylił się w złożył na moim policzku całusa. Za nim całkiem odsunął się, złapałem go za kark i złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku.
-Hej –szepnąłem wprost w jego usta.
-C-cześć –odpowiedział słabym głosem.
Pocałowałem go jeszcze przelotnie w usta, po czym odsunąłem się i włączyłem silnik. Kątem oka spojrzałem na chłopaka. Z zarumienionymi policzkami wyglądał zdecydowanie uroczo.
~~^~~^~~^~~
Na początek zaplanowałem kolację. Wybrałem knajpkę nie daleko kina. Niby nic szczególnego, zwykły bar, w którym spotykają się ludzie, by porozmawiać, odpocząć po ciężkim dniu i zjeść coś dobrego. Większość powiedziałaby, że to nie jest idealne miejsce na romantyczną randkę. Jednak dla nas ma to wartość sentymentalną. Właśnie w tej knajpie spytałem się Baekhyuna czy zechciałby być moim chłopakiem.
Przez drogę nie mówiliśmy za dużo. Zresztą w takim momencie słowa były zbędne. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, szybko wyskoczyłem z samochodu i otworzyłem Baekhyunowi drzwi. On z uśmiechem wyszedł poprawił sobie koszulkę. Zamknąłem samochód i podałem chłopakowi ramię. Brunet spojrzał na mnie zdziwiony, ale chętnie przyjął gest.
-Czyżbyś za bardzo nie wczuł się w rolę romantyka?
-Nie, dlaczego? Ja po prostu chcę, by było idealnie.
-Wcale nie musi. Mi wystarczy, że będziesz ze mną.
Baekhyun mocniej wtulił się w mój bok, a ja zaśmiałem się. Nigdy nie przypuszczałem, że my dwoje możemy iść na taką randkę. Bez udawania. To jednocześnie takie nierealne i świetne.
Weszliśmy do środka, dalej pod ramię. Od razu przywitała nas pracująca tam kelnerka, Sulli. Uśmiechnąłem się do niej i poprowadziłem Baekhyuna do stolika. Wybrałem ten najbardziej oddalony i jednocześnie najbardziej skryty. Nie, żebym się wstydził tego, że jesteśmy na randce, ale po co niepotrzebni gapie. Po chwili przyszła nasza znajoma.
-Myślałam, że już nigdy nie przestaniecie się ukrywać.
-Ktoś musiał do tego dorosnąć.
Baekhyun spojrzał na mnie z uśmiechem. Przez chwilę tylko na niego patrzyłem. Po czym otoczyłem ramieniem, przysuwając bliżej siebie i  całując w czubek głowy.
-Jesteście uroczy. Co chcecie?
-To co zawsze.
Odpowiedziałem. Dziewczyna uśmiechnęła się i odeszła. Brunet mocniej wtulił się we mnie. Zaśmiałem się.
-A ty co taki tulaśny?
-Tylaśny? –Zdziwił się mój chłopak.
-No, tulaśny.
-Bo… -trochę się  zamieszał –to takie inne.
Nie rozumiałem o co mu chodzi.
-Ty, ja , razem, bez ukrywania. –powiedział szeptem.
-Teraz będzie już tak zawsze.
-Mam nadzieję.
Znów obdarzył mnie uroczym uśmiechem. Nie mogłem się powstrzymać i pochyliłem się łącząc nasze usta w delikatnym pocałunku.
-Naprawdę cię kocham, Jongin. –Powiedział, gdy odsunęliśmy się od siebie.
Romantyczną chwilę zepsuła Sulii, która przyniosła nasze jedzenie. Zamówiliśmy „to co zawsze”, czyli porcję kim chi, ciasto ryżowe i sok. Dziewczyna życzyła nam smacznego i odeszła z uśmiechem. Zjedliśmy, śmiejąc się i rozmawiając.
Było zdecydowanie idealnie.
~~^~~^~~^~~
Po kolacji udaliśmy się  do kina. Długo nie mogliśmy zdecydować się na jaki film pójść. W każdej produkcji było jakieś ale. Przy kasie kasjerka poleciła nam nowy horror, „Krąg”. Wiedziałem, że Baekkie boi się horrorów, jednak on powiedział, że możemy iść. Zdziwiony kupiłem bilety. Usiedliśmy na samym końcu Sali. Na całe szczęście oprócz nas na Sali było jeszcze co najwyżej dziesięć osób. Film leciał już w najlepsze, gdy nagle mój chłopak podskoczył na krześle i mocniej ścisnął moją dłoń. Spojrzałem na niego zmartwiony. Objąłem ramieniem i lekko pochyliłem nad jego uchem.
-Coś nie tak?
-Tylko trochę się wystraszyłem, to nic.
Uśmiechnął się do mnie pokrzepiająco, jednak widziałem strach w jego oczach.
-Nie bój się, przecież jestem tutaj.
Nie mogłem odmówić sobie przyjemności pocałowania go w tej właśnie chwili. Może to zabrzmi nieco płytko, ale uwielbiam go całować. Jego usta były wyjątkowo słodkie i delikatne.
Przez resztę filmu, Baekhyun tulił się do mojego boku i ani razu nie wystraszył. Obejmowałem go mocno w pasie i głaskałem po odsłoniętym boku. Kiedy film się skończył, zobaczyłem, że Buyn zwyczajnie zasnął. Rozczuliłem się nad jego niewinnym wyglądzie podczas snu. Potrząsnąłem lekko jego ramieniem, a on mruknął coś nie wyraźnie, mocniej wtulając we mnie. Skoro nie chciał po dobroci, użyłem ciężkiej artylerii. Pochyliłem się i polizałem go za uchem. Kiedy i to nie pomogło, ugryzłem go w to samo ucho. Wtedy mój chłopak otworzył oczy. Rozejrzał się lekko zdezorientowany i przeciągnął. Po czym jego wzrok spoczął na mnie.
-Jongin… co ty robisz?
-Zasnąłeś, więc próbowałem się obudzić.
-Takim sposobem?
Chłopak nie czekając na odpowiedź, wstał i wyciągnął do mnie rękę. Chętnie ją przyjąłem. Z sali, a później z kina wyszliśmy trzymając się z dłonie. Uroczo.
Randka dalej przebiegała wręcz idealnie.
~~^~~^~~^~~
Po wyjściu zdecydowaliśmy się na spacer po pobliskim parku. Było już późno, a co za tym idzie ciemno. Jednak park był pięknie oświetlony. Chodziliśmy między ścieżkami, trzymając się cały czas za ręce, rozmawiając o wszystkim co tylko przyszło do głowy. Cudownie mieć osobę, z którą można rozmawiać o wszystkim i której to wcale się nie nudzi.
Po kilkunastu minutach, usiedliśmy na ławce. I w tym właśnie momencie, zamilkliśmy. Siedzieliśmy obok siebie, jednak ledwo dotykaliśmy się. Nie chciałem nalegać, ale ciążyło mi to.  To naprawdę wspaniałe uczucie móc z nim przebywać, obejmować, całować bez stresu, ze ktoś może nas zobaczyć.
W pewnym momencie zobaczyłem, że Baekkie zadrżał. Dopiero teraz dotarło do mnie, że jest już dosyć późno, a on jest jedynie w cienkiej koszulce.
-Chodź tutaj.
Powiedziałem i wyciągnąłem ramiona w jego kierunku. On uśmiechał się i przysunął do mnie. Od razu mocno się we mnie wtulił. Objąłem go rękoma w pasie, mocniej do siebie przyciskając. Natomiast on przerzucił swoje nogi przez moje, a dłonie leżały swobodnie na nich. Głowę oparł o moje ramię.
-A tobie nie za wygodnie?
Zaśmiałem się.
-Miało być idealnie, prawda?
-No tak.
-Dla mnie tak jest idealnie.
Zaśmiałem się i pocałowałem w czubek głowy.
Tak, było zdecydowanie idealnie.