Autor: Nottek
Beta: Brak.
Rodzaj: one shot / fluff /
Ilość słów: 1.372
Kanon: raczej brak.
Ostrzeżenia: brak
Od autora: ♥ ♥ ♥
Severus i Remus
spotykają się już od jakiegoś czasu. Kochali się i nie chcieli tego ukrywać.
Tak więc wszyscy wiedzieli o ich związku. Włączając w to Huncwotów. Nie podobało
im się to. Szczególnie Syriuszowi. Sam wolałby być z Remusem. Jednak duma nie
pozwalała mu na przyznanie się do uczuć. Teraz bardzo tego żałował. Może nie
było sposobu na zmianę uczyć Lunatyka, ale był sposób by ten związek rozpadł
się. Sam Syriusz uważał go za genialny. Przyjaciele, czyli James i Peter,
uważali inaczej.
-Chłopaki! Przecież ten pomysł jest dobry! -
Próbował przekonać ich Syriusz.
-Z twojej perspektywy może tak. Ale pomyśl co
może poczuć Remus? Przecież on kocha tego ślizgona! - Powiedział James.
-Właśnie! Dlatego powinniśmy to zmienić!
-Nie możesz tego przeboleć!? On go kocha! Nie
zmienisz jego uczuć!
Zdenerwowany James wybiegł z domitorium. Peter
spojrzał z żalem na Syriusza i również wyszedł z pomieszczenia. "Sam dam
sobie świetnie radę!" –Pomyślał i zaczął myśleć nad planem działania.
W tym samym czasie dwóch chłopców, siedziało
na wieży astronomicznej. Nie robili nic. Po prostu leżeli na podłodze,
przytulając się i ciesząc się swoim towarzystwem.
-Oni mnie nigdy nie polubią, prawda? –Spytał
nie pewnie Severus. Chłopak bał się, że któregoś dnia Remus zostawi go,
ponieważ Huncwoci postawią mu ultimatum. Bał się tego bardzo, ale nigdy nie
powiedział o tym swojemu chłopakowi.
-Syriusz na pewno. –Powiedział spokojnie
Remus, czując ciężki oddech Severusa. - James i Peter powiedzieli, że skoro Cię
kocham, to są gotowi Cię zaakceptować.
- Naprawdę?
- Ciebie, bym nie okłamał.
Remus pocałował
Severusa. Znudziło im się bezczynne leżenie.
~~^~~^~~^~~
Po miło spędzonym popołudniu, z Severusem,
Gryfon wracał do domitorium. Nie lubił tam przebywać. Dlaczego? Bo Syriusz tam
był. On jako jedyny nie chciał zaakceptować jego związku z Severusem. Uważa, że
taki ktoś jak ten ślizgon nie zasługuje na miłość. Tym bardziej miłość Gryfona.
Remus nie przejmował się tym. W końcu to jego wybór. Ze strachem wszedł do
domitorium. Zobaczył Syriusza leżącego na łóżku.
-Gdzie James i Peter?
-Wyszli, jak im powiedziałem, że nie lubię
Smarkarusa.
-Nigdy nie dasz spokoju?
-Nie! –Wstał i spojrzał na Remusa. -To
ślizgon! Nasz wróg...
-Twój wróg!
- Jesteśmy przyjaciółmi!
-Skoro nie umiesz zaakceptować mojego związku
z Severusem, to nie masz prawa nazywać się moim przyjacielem!
Po tych słowach
Syriusz nie wytrzymał. Podszedł do przyjaciela i pocałował go. To było jedynie
zwykłe muśnięcie ust, a jednak Syriusz poczuł ogromną radość . Ucieszył się
jeszcze bardziej, gdy usłyszał znajomy głos.
-Nienawidzę Cię! –Remus odwrócił się i
zobaczył swojego chłopaka ze łzami w oczach.
-Sev, to nie tak. –Próbował wybronić się
Gryfon.
-Nie tłumacz się. Nie chce Cię znać! –Ślizgon
wybiegł z domitorium .
-Severusie!
Remus wybiegł za
Severusem. Syriusz rzucił się na łóżko szczęśliwy, że jego plan się jednak
powiódł.
James i Peter siedzieli w pokoju wspólnym,
kiedy usłyszeli na krzyki. Spojrzeli w stronę, z której dochodziły owe dźwięki.
Nagle zza drzwi dormitorium Huncwotów pojawił się Severus. Płakał. Szybko
wybiegł z pokoju wspólnego. Za nim pojawił się Remus. Również płakał.
Przyjaciele podbiegli do niego.
-Co się stało?
-Ten dupek mnie pocałował. A Severus to
zobaczył i myśli, że go zdradzam.
-Stary, nie płacz. Będzie dobrze.
~~^~~^~~^~~
Severus od razu pobiegł do pokoju wspólnego.
Przebiegł przez niego, nie zwracając uwagi na ucznów siedzących tam. Wparował
do swojego domitorium. Rzucił się na łóżko i dał upust emocją. Łzy zalewały mu
poduszkę. "Ja go kochałem! Głupi! Dalej go kocham! A on tak po prostu zabawiał
się z nim! Zaraz po spotkaniu ze mną!" Czarnowłosy usłyszał jak ktoś
wchodzi do pomieszczenia. Nie miał nawet siły, by się podnieść i zobaczyć kto
to.
-Co jest młody? –Spytał Lucjusz.Chłopak
podniósł się lekko. Miał zapłakane oczy.
-Zdradził mnie! –Severus wybuchł płaczem i
wtulił się w kolegę. Ten objął go lekko ramieniem. –Spotkaliśmy się. Było
dobrze, jak zawsze. Musiał iść. Chciał napisać jakiś esej czy coś. Gdy dotarłem
do domitorium, dostałem od niego sowę. Chciał, bym przyszedł. Od razu poszedłem
tam. Otworzyłem drzwi i ich zobaczyłem.
-Co robili?
-Całowali się. –Lucjusz cicho zachichotał.
Severus podniósł się. -Co Cię śmieszy?
-Przepraszam. Po prostu uważam, że pocałunek
nic nie znaczy. Nie pomyślałeś, że to Black całował Remusa?
-Ale mógł go odepchnąć! Nie pozwolić mu na to!
-Moja teoria jest taka: Black to wszystko
zaplanował. Wiedział, że przyjdziesz i wykorzystał to. A może...
-Co? –Lucjusz zamyślił się. -No mów!
-Może ta sowa była od Blacka, a nie od
Remusa.
Severus pomyślał o
tym. To było możliwe. Przecież nawet sam Remus mówił mu, że Syriusz go nie lubi
i nie jest w stanie zaakceptować ich związku.
~~~^~~~^~~^~~
Zdenerwowany James wbiegł do domitorium. Od
razu zobaczył Syriusza, siedzącego z zadowoleniem, na łóżku.
-Aż tak bardzo Cię to boli?!
-O co Ci chodzi?
-Musiałeś wprowadzić w życie, ten swój głupi
plan?!
-Ale podziałało. –Uśmiechnął się szczerze.
-Taaak . Remus przechodzi przez załamanie
nerwowe, płacze na dole w ramie Petera. Tak, rzeczywiście. Twój plan jest
doskonały. To wszystko tylko i wyłącznie twoja wina! W tej chwili, masz iść na
dół, przeprosić Remusa! I jakoś to wszystko odkręcić!
-Niby jak?
-To już nie mów problem, Łapo.
James wyszedł i
ruszył do Remusa. Zaraz za nim wyszedł Syriusz. Skierował się do pokoju wspólnego.
Zobaczył swoich przyjaciół, siedzących na kanapie. Podszedł do nich.
-Możemy pogadać, Lunatyku?
-Nie chce z Tobą gadać. Nie mamy o czym.
-Uważam, że mamy.
-Nie obchodzi mnie co Ty uważasz! Nienawidzę
Cię za to co zrobiłeś! Rozumiesz? Nienawidzę!
Remus minął Syriusza
i pobiegł do domitorium. Syriusz wyszedł z pokoju wspólnego. Nie chciał teraz
słuchać kazań Jamesa. A wiedział, że to się stanie. Skierował się w stronę
lochów. Nawet nie wiedział, czemu akurat tam poszedł. Z pokoju wspólnego,
akurat wyszli Severus i Lucjusz. Podszedł do nich, nie pewnie.
-Możemy pogadać? –Widać było, że ślizgon się
waha.
-Chociaż, uważam, że nie mamy o czym, to
jasne. –Zwrócił się do Lucjusza.-Idź. Później do Ciebie dołączę. –Ten tylko
skinął głową i odszedł. Ślizgon i Gryfon podeszli do okna. Severus usiadł na
parapecie. -O czym chciałeś gadać?
-Chciałem Ci wszystko wyjaśnić. –Severus
podniósł pytająco brew. -Remus Cię kocha i to bardzo. A ja... ja wam
zazdrościłem. Nie patrz tak. Byliście tacy szczęśliwi, a ja zawsze sam. No i
chciałem rozbić was związek. Myślałem, że robię dobrze. Póki Remus nie
powiedział mi, że mnie nienawidzi za to, że to zrobiłem. Dopiero wtedy
zrozumiałem swój błąd.
-Coś jeszcze?
-Tak. Ja chciałbym Cię przeprosić. –Severus na
te słowa otworzył szerzej oczy. - Przepraszam za to co zrobiłem. I za to, że
kiedyś Cię tak wyzywałem i uprzykrzałem Ci życie. I jeśli teraz wrócisz do
Remusa, to obiecuję, że nie będę wam przeszkadzać w tym związku. –Ślizgon lekko
uśmiechnął się na te słowa. -Oczywiście, dalej będę Cię nie lubił. Ale dla
Lunatyka jestem w stanie Cię zaakceptować.
-Musisz go bardzo kochać.
-Nie. Po prostu się przyjaźnimy. W sumie nam
taką nadzieję, że jeszcze mogę go nazywać przyjacielem. –Severus bał się
spytać, co Remus mu powiedział. Dlatego jedynie się uśmiechnął. -Chcesz może
iść do niego? Mogę Cię tam zaprowadzić.
-W to, bym nigdy nie uwierzył. Sam Syriusz
Black, chce zaprowadzić, mnie Severusa Snape'a do Pokoju Wspólnego Gryffindoru.
Nie wiarygodne.
-Nie gadaj tyle, tylko chodź już. Bo się
rozmyślę.
I tak dwaj wrogowie,
szli ramię w ramię do Gryfonów.
~~^~~^~~^~~
W tym samym czasie, Remus leżał na łóżku w
domitorium. Był sam. Przyjaciele wiedzieli, że tego właśnie potrzebował. Leżał
i płakał, ubolewając nad swoim losem. Severus myśli, że go zdradził, a Syriusz
to dupek, który nie ma żadnych uczuć. "To takie nie sprawiedliwe!"
Usłyszał pukanie do drzwi. Zupełnie je
zignorował. Gość jednak nie odpuścił. Teraz po prostu wszedł do pokoju. Remus
nie odzywał się i nie poruszał. "Może jak zobaczy, że śpię, to sobie
pójdzie " –Pomyślał. Poczuł, że nie proszony gość podchodzi do jego łóżka,
lekko odkrywa koc i kładzie się obok. Gryfon pomyślał, ze to James. Często to
robił, gdy chciał go pocieszyć. Teraz jednak został objęty w pasie, przez tę
osobę. Poczuł znajomy zapach.
-Stęskniłeś się, kochanie? –Remus odwrócił
się i zobaczył twarz Severusa. Nie wiedział co powiedzieć. Ślizgon to zauważył.
-Black mi wszystko wyjaśnił.
-To znaczy?
-Swój jakże „genialny" pomysł oraz to,
że wcale nie chciałeś się z nim całować. I...
-Co jeszcze?
-Przeprosił mnie i powiedział, że jeśli do
mnie wrócisz, to będzie w stanie zaakceptować nasz związek.
-Naprawdę?
-Ciebie, bym nie okłamał.
Severus uśmiechnął
się i złączył usta z Remusem.
