piątek, 9 maja 2014

Nie taki niewinny. Kaisoo. EXO.

Tytuł: Nie taki niewinny.
Autor: Nottek
Beta: Brak. 
Fandom: EXO
Parring: Kai x D.O
Rodzaj: One-shot /Fluff / smut / na początku lekki angst
Ilość słów: 2.244
Kanon: ---
Ostrzeżenia: patrz rodzaj + zmiana narratorów. 
Od autora: Nie chce mi się nic pisać -.- więc życzę tylko miłego czytania <3 

~~^~~^~~^~~
Nie mogłem uwierzyć w to co zobaczyłem. Mój ukochany Kai, siedział w objęciach maknae. Któryś z nich płakał. Nie dałem, jednak rady stwierdzić który. Bolało, to mało powiedziane. Chciałem z tamtą uciec, jednak nogi odmówiły mi posłuszeństwa.
Kocham go.  Nie jak brata, jak kochanka, osobę, z którą chcę spędzić  resztę życia.
Wiedziałem od początku, że coś do niego czuję. Przyjaźń, uwielbienie, miłość. Jednak on woli kogoś innego. Westchnąłem ciężko i ruszyłem do swojego pokoju. Na moje nie szczęście, pokój dzielę z Kai.
Padłem na łóżku, wtulając się mocno w poduszkę i okrywając szczelnie kocem. Czułem zapach Kai, ten który zawsze mu towarzyszył. Ten, który tak uwielbiałem.  Napawając się nim, odpływałem w krainę snów. Jednak zanim to nastąpiło, z moich oczu poleciało kilka łez.
~~^~~^~~
-Kai, przestań płakać i zachowaj się jak mężczyzna.
Podniosłem na niego swój wzrok. Sehun zawsze umiał mi pomóc. Cieszyłem się, że mam takiego przyjaciela. Zaprzyjaźniliśmy się jeszcze przed debiutem. Chociaż wiem, że to Luhan jest u niego na pierwszym miejscu, nie mam mu tego za złe. Ważne, że jest przy mnie, gdy najbardziej tego potrzebuję. Chociaż czasem potrafił nieźle dogryźć.
-Jak mężczyzna, to znaczy?
-Idź do niego i powiedz co ci leży na wątrobie.
-Chyba sercu, idioto.
-Nie ważne. Po prostu idź…
Zamyśliłem się. Tak właśnie powinienem zrobić. Jednak bałem się, że to co mu powiem okaże się dla niego szokiem i on nie czuje tego samego. Tak właśnie zakończył bym naszą przyjaźń. Nie chciałem tego,. Póki Kyungsoo był przy mnie, chociażby jako przyjaciel, byłem szczęśliwy. Ale i to miało swoje granice. Nie potrafiłem już bezczynnie patrzeć. Chciałem coś zrobić, ale strach przed utratą skutecznie mnie zatrzymywał.
-Nie…
-Co nie? –Oburzył się Sehun.
-D.O. mnie znienawidzi, jak mu powiem.
-A jeśli nie? Może czuje to samo.
-Twój optymizm mnie przeraża. Zresztą… od razu widać, że jest hetero. Nie mam mowy, by odwzajemniał moje uczucia.
-Mnie za to przeraża twój pesymizm. Jesteś idiotą, który boi się chociaż spróbować. Idę spać. Dobranoc~
Sehun zniknął, zostawiając mnie samego. Nie lubię takich momentów, kiedy jestem sam ze swoimi myślami. To właśnie w takich chwilach, podejmuję złe i głupie decyzję.
Rozmyślałem nad słowami maknae. Może i miał rację? Może powinienem spróbować? Nie może być tak źle, to tylko Kyungsoo. Jestem jego przyjacielem, przecież nie znienawidzi mnie za to. Po chwili odezwała się moja pesymistyczna. Przecież nawet ja nie chciałabym mieć za przyjaciela, człowieka, który mnie kocha. Czułbym się co najmniej nie zręcznie. Walnąłem się mentalnie w głowę.
-Jesteś idiotą, Kai. –szepnąłem, sam do siebie, mając nadzieję, że nikt tego  nie słyszał.
Po chwili poczułem  się śpiący, więc udałem się do pokoju. Mojego i Kyungsoo. Z początku cieszyłem się, że trafił mi się taki współlokator, teraz uważam to za przekleństwo. D.O wyglądał niezwykle słodko podczas snu, a ja mam idealny widok na jego twarz z mojego łóżka. W pokoju zastałem śpiącego, w najlepsze, przyjaciela, szczelnie otulonego w kocyk w misie.
Uśmiechnąłem się widząc jego twarz pogrążoną we śnie. Wyglądał uroczo, jak zawsze.  Może nie powinienem tak mówić, w końcu jest starszy ode mnie. Mimo to uważam, że jest uroczy.
Usiadłem na skraju jego łóżka i pogłaskałem go po policzku. Był taki delikatny. Czułem, że chciałbym dotykać go cały czas. Do końca swojego życia. I nie tylko policzka, całej jego śnieżnobiałej i delikatnej skóry. Chciałbym widzieć jak pod wpływem dotyku, mojego dotyku, drży.
 Po chwili Soo, otworzył oczy.  Jego wzrok był zaspany. Spojrzał na mnie zaskoczony, a oczy zdawały się być większe niż zwykle.
-Kai… -szepnął –co… t-ty robisz?
Zabrałem rękę z jego policzka, gdy zdałem sobie sprawę z tego, że cały czas go dotykam.
-Wybacz… ja…
Nie wiedziałem, jak wytłumaczyć się z tego, co robiłem. Co niby mam powiedzieć? Że chciałem go dotknąć, bo zawsze o tym marzyłem? Bo go kocham? Bo chciałbym zasypiać przy nim każdej nocy? To chore… ja wiem, że on mnie znienawidzi.
D.O. podniósł się do pozycji siedzącej.  Jego policzki były zaróżowione. Teraz wyglądał równie uroczo, co kilka chwil temu. Na samą myśl o tym sam dostałem lekkich rumieńców.
-Kai… rumienisz się…
-Wiem.
Spuściłem wzrok. Bałem się spojrzeć mu w oczy. Te duże, piękne i brązowe oczy. Utonął bym w nich. Zatraciłbym się i wszystkie moje starania poszły, by na marne, chociaż….
-Czemu?
Nie odpowiedziałem. Patrząc mu w oczy, znów pogłaskałem go po policzku. Przymrużył oczy. Wykorzystałem to, łącząc nasze usta w motylim pocałunku.
~~^~~^~~
Momentalnie otworzyłem oczy, gdy poczułem coś miękkiego i delikatnego na swoich wargach. Okazało się, że Kai mnie pocałował. Mój Jongin, moja pierwsza i jedyna miłość, właśnie mnie całuje. To było jak spełnienie moich marzeń, ale jednocześnie bałem się tego. To przecież jest mój pierwszy pocałunek.
Poruszył lekko wargami, a ja odpłynąłem. Znów zamknąłem oczy, ręce zarzuciłem mu nieśmiało na kark. Jego dłonie znalazły się na moich biodrach. Przysunął mnie bliżej siebie, pogłębiając pocałunek. Z chęcią oddawałem się takim pieszczotą. Napierał na mnie, dlatego powoli położyłem się.
Usiadł na mnie okrakiem, nawet na sekundę nie przerywając pocałunku. Zadrżałem, pod wpływem jego dotyku na moim nagim brzuchu. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że mogę tak reagować na jego dotyk. Bez problemu ściągnął moja koszulkę.
Patrzył mi w oczy. Nie wiem co w nich zobaczył, ale ja w jego widziałem czystą miłość i pożądanie. Podniosłem się na łokciach i znów złączyłem nasze usta. Ręka Kai wędrowała wzdłuż mojego kręgosłupa. Natomiast moje ręce zaciskałem na jego koszuli.
Jęknąłem zawiedziony, gdy odsunął się ode mnie, przerywając pocałunek. Jednak chwilę później poczułem jego usta na swojej szyi. Nie mogłem powstrzymać cichego jęku, który w nocnej ciszy, zdawał się być krzykiem.
Powoli zacząłem odpinać guziki od jego koszuli. Też chciałem poczuć jego ciepłą i delikatną skórę. W końcu udało mi się pozbyć jego górnej odzież. Zobaczyłem jego idealne ciało. Kai ma ciemną karnację, dzięki czemu mięśnie wydają się bardziej wyraźne. Odrzuciłem jego koszulę gdzieś na bok i ponownie złączyłem nasze usta. Są idealne.
Moje ręce znalazły się na jego karku, przysuwając go bliżej siebie. Jęknąłem, gdy jego dłoń zsunęła się do mojego tyłka. Język Kai wkradł się do moich ust. Przysunąłem się jeszcze bliżej jego, zmniejszając naszą odległość do zera.
-Kyungsoo…
-Kai…
-Pragnę cię, wiesz?
Zaniemówiłem. Ręce dalej miałem zarzucone na jego karku. On natomiast składał pocałunki na mojej szyi. Wiedziałem, że skoro robimy, to co robimy i pewnie dojdzie miedzy nami do jeszcze bliższego kontaktu, to musimy się przynajmniej pożądać, ale… nie umiałem odpowiedzieć. Czułem to samo, ale ja bałem się wypowiedzieć te słowa na głos. To wydawało mi się równo znaczne z wyznaniem miłości, chociaż wiem, że to całkiem odmienne uczucia. Więc jedynie, cichutko pojękiwałem.
Jongin zassał się na jednym z moich sutków. Krzyknąłem. Po chwili odsunąłem go od siebie i pchnąłem na łóżko. Usiadłem na jego biodrach, jeżdżąc rękoma po jego nagim torsie. Uśmiechnął się, a ja to odwzajemniłem. Pochyliłem się na jego uchem i wyszeptałem seksownym, w moim mniemaniu, głosem.
-Też cię pragnę.
Próbowałem naśladować jego wcześniejsze poczynania. Trzymałem dłonie w pasie, jednocześnie tworząc ślady na jego szyi. Kai odchylił głowę do tyłu, dając mi większe pole do popisu. Miałem jednak nadzieję, że szybko zamienimy się miejscami. Chciałem sprawić mu przyjemność, jednak nie czułem się same.
Ciemnoskóry rozchylił lekko nogi, więc usadowiłem się między nimi, jednocześnie bawiąc się jego paskiem od spodni. Drażniłem jego sutki językiem. Muszą być bardzo wrażliwe, ponieważ mój ukochany wił się oraz pojękiwał dosyć głośno.
Szybkim ruchem zdjąłem jego spodnie. Uśmiechnąłem się nieśmiało, gdy dosyć spore wybrzuszenie w jego bokserkach. Przejechałem po nim palcem, a Kai krzyknął. Szybko nachyliłem się nad nim, łącząc nasze usta. Atakowałem agresywnie jego wargi. Po chwili Jongin, wsunął dłonie w moje spodnie, ugniatając moje pośladki. To bardziej mnie pobudziło. Jednak musiałem na chwilę przerwać ta zabawę.
-Kai… jeśli chcesz, abyśmy kontynuowali, musisz być ciszej, bo chłopaki mogą usłyszeć. –Wyszeptałem do jego ucha.
-Jasne… tylko pospiesz się…
Mimo wszystko, starałem się zachować trzeźwy umysł. Zmieniłem, jednak zdanie, gdy zobaczyłem twarz tancerza. Znów przejechałem dłonią po jego kroczu. Przeciągle jęknął. Po chwili , chyba przypomniał sobie moje słowa, ponieważ zakrył usta, ramieniem. Zaśmiałem się w duchu, zdejmując jego bokserki, tym samym uwalniając  jego męskość.
Penis Jongina stał już na baczności. Oblizałem usta. Chłopak wygiął plecy w łuk i cichutko jęknął, gdy przejechałem językiem po całej długości jego członka. Uśmiechnąłem się chytrze, po czym zacisnąłem rękę tuż przy nasadzie, a na główce zassałem się. Kątem oka widziałem, że Kim ledwo powstrzymuje się przed głośnymi jękami. Na przemian ssałem, lizałem i całowałem jego członka. Czułem jak z każdą sekunda twardnieje oraz mocniej pulsuje. Po kilku minutach, chłopak doszedł w moje usta. Połknąłem całość, po czym uśmiechnąłem się i pochyliłem się na Kai. On starał się uspokoić oddech, co swoją drogą mu nie wychodziło.
-O takie tempo ci chodziło? –Spytałem z chytrym uśmiechem, przygryzając płatek jego ucha, a ręką uciskając jeden z sutków.
-T-tak.
~~^~~^~~^~~
Z trudem  łapałem oddech, ale to nie zmieniało faktu, że chciałem, by i Kyungsoo poczuł się tak dobrze jak ja. Pchnąłem go gwałtowanie na łóżko i usiadłem na jego biodrach, sugestywnie ocierając się o jego kocze. Chłopak jęknął rozkosznie, a ja wykorzystałem ten moment i wpiłem się w jego usta. D.O zarzucił ręce na moją szyję i przysunął mnie jeszcze bliżej siebie. Starałem się zdjąć jego koszulkę, natomiast on zaczął błądzić dłońmi po moich plecach i torsie. Po dłuższej chwili, odsunąłem się od jego kuszących warg, po czym pozbyłem się jego górnej części garderoby. Nie mogłem powstrzymać się przed przejechaniem rękom po jego śnieżnobiałym brzuchu. Chociaż jest mniej umięśniony od mojego, uważam, że wygląda idealnie.
Schyliłem się i obdarzałem jego klatkę piersiową motylimi pocałunkami. Słyszałem ciche jęki z ust Kyungsoo. Czułem, że chłopak już zdążył się podniecić, natomiast mój członek, znów budził się do życia. Uśmiechnąłem się, podnosząc się i łącząc nasze usta w pocałunku. Rękoma badałem jego tors, później brzuch, by w końcu ucisnąć lekko jego krocze. Jęknął w moje usta, znów to wykorzystałem i zacząłem badać językiem jego podniebienie. Odsunąłem się i szepnąłem:
-Pamiętasz, że mam być cicho, aby kontynuować?
-T-tak się nie d-da…
-Sam to ustaliłeś.
-Pieprzyć tą głupią zasadę.
Znów przyciągnął mnie do pocałunku. Tym razem, bardziej agresywnego, niż te poprzednie. Jednocześnie pchał mnie lekko do góry, przez co wylądowaliśmy w poprzedniej pozycji. Chociaż miałem przyćmiony umysł, musiałem przyznać, że Kyungsoo, świetnie całuje. Wątpię, by robił to po raz pierwszy. Zapytam o to później, teraz są ważniejsze sprawy.
Przez moje zamyślenie, nawet nie zauważyłem, że mój kochanek został bez zbędnego odzienia. Uśmiechnąłem się, jednak po chwili mina  mi zrzedła.
-Soo… co ty…
-Cicho bądź, wiem co robię.
~~^~~^~~^~~
Wiem, że przed stosunkiem z mężczyzną, trzeba się rozciągnąć, aby odczuwać mniejszy ból. Dlatego powoli wsunąłem w siebie jeden palec. Cholernie bolało, jednak wiedziałem, że poboli, poboli i przestanie. A zamiast tego odczuję przyjemność. Zamknąłem oczy, by nie potrzeć na minę tancerza i lepiej skupić się na swoim zadaniu. Po chwili, jednak poczułem dotyk na nadgarstku. Przed oczami widziałem uśmiechniętą twarz Kai.
-Zostaw, ja to zrobię.
-A-ale…
Nie dał mi skończyć. Pocałowała mnie, jednocześnie wyjmując palec z mojego odbytu. Znów pchnął mnie na materac, a ja posłusznie położyłem się. Po chwili to jego palec znalazł się między moimi pośladkami. Czułem dyskomfort, jednak mniejszy niż chwilę temu. Kiedy Jongin poruszył dłonią, nie ukrywałem swojego jęku. Praktycznie już nie odczuwałem bólu. Kai dołożył dwa dotykowe palce i poruszał nimi miarowo. Czułem się błogo, a wiedziałem, że to dopiero  początek. 
Po chwili wyjął je i pochylił się nad moim uchem.
-Rozluźnij się, a będzie mniej bolało… -złapałem w dłonie jego twarz i spojrzałem mu prosto w oczy.
-Ufam ci, Jongin.
Złożyłem na jego ustach motyli pocałunek, a on zamienił go w bardziej agresywny. Całkowicie się w nim zatraciłem, co on wykorzystał. Wszedł we mnie szybko. Krzyknąłem w jego usta. Ból był rozrywający. Starałem się rozluźnić i jakoś uspokoić oddech. Kai pomagał mi w tym, całując leniwie moją szyję, obojczyk, ramie. Z sekundy na sekundę ból był coraz mniejszy. Byłem wdzięczny młodszemu, że czeka, aż przyzwyczaję się do jego obecności. Nie chciałem długo czekać, ponieważ  mój członek pulsował boleśnie, pokiwałem lekko głową.
Poruszył biodrami, a ja krzyknąłem. Szybko jednak zakryłem usta poduszką. Jednak po chwili ona znikła, a zastąpiły ją wargi Jongina. Poruszał się wolno i delikatnie, aczkolwiek stanowczo. Pojękiwałem cicho w jego usta. Było mi tak dobrze. Po nie długim czasie jego biodra zaczęły poruszać się szybciej, a ja sam wychodziłem mu naprzeciw. Jednocześnie poruszał ręką na moim członku. Kiedy Kai trafił w moją prostatę, krzyknąłem najgłośniej tej nocy. Doszedłem w jego rękę, brudząc przy tym nasze brzuchy. Kilka pchnięć później Kim doszedł w moim wnętrzu.
Opadł na mnie i wtulił w tors, na którym pojawiło się kilka kropelek potu. Przytuliłem go do siebie, głaszcząc po włosach. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu cisnącego się na moje usta. Leżeliśmy w ciszy uspokajając nasze oddechy. Po chwili Jongin podniósł się. Uśmiechnął się, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby. Odwzajemniłem gest, po czym podniosłem się na łokciach, wbijając w jego usta. Oddał z chęciom pocałunek, powoli wychodząc z mojego wnętrza. Kiedy to uczynił położył się na łóżku, ciągnął mnie za sobą. Ułożyłem się na jego nagim torsie, mocno wtulając w niego. Chłopak, objął mnie ramieniem. Wciągnąłem mocno powietrze do płuc. Pachniało… Kai i szczęściem.  Zachichotałem, a on spojrzał na mnie lekko rozbawiony.
-Co ci jest?
-Nic, po prostu… -zamilkłem, bo  nie wiedziałem co powiedzieć. Czy to ten czas, w którym wyznajemy sobie uczucie i żyjemy długo oraz szczęśliwie?
-Po prostu co?
-Po prostu cię kocham.
-Ja ciebie też.
Spojrzałem na niego z wielkim uśmiechem na ustach. By było bardziej romantycznie pocałowałem go.  Po czym znów ułożyłem się na jego torsie. Pamiętam jeszcze, że przykrył nas kocem. Po tym zasnąłem z błogim uśmiechem na ustach. Teraz jestem szczęśliwy.

5 komentarzy:

  1. To było taaaakie słodkie, że o jejciu! <3 Kocham twoje opowiadania, ale odmieniaj imiona, bo "Kai" brzmi jak byś mówiła o jakiejś Kai. XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże święty jak ja to kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie <3<3<3 Uwielbiam to opowiadanie :))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. Kocham. Szkoda że więcej nie ma. No chyba że znaleźć nie mogę twoich opowiadań no a jeżeli sa to mogłabym prosić linka?

    OdpowiedzUsuń