piątek, 2 maja 2014

SHINee. JongKey.

Autor: Nottek
Beta: Brak. 
Fandom: SHINee
Parring: JongKey
Rodzaj: Fluff / au /
Ilość słów: Nie wiem ;c 
Kanon: ----
Ostrzeżenia: brak. 
Od autora: Więc... opowiadanie dla mojej jedynej i niepowtarzalnej Risu <3 która ciągle marudzi mi nad głową, że mam pisać szoty ^.^ Następne opowiadanie to... chyba LxLight jak zachce mi się przepisywać xd Trzymajcie za mnie kciuki i możecie dedać jak Risu i Pingwinek to szybciej coś się pojawi xd 
Pozdrawiam i miłego czytania <3 




          Kibum i Taemin siedzieli w pokoju młodszego i leżąc na łóżku, próbowali wy myśleć sobie jakieś zajęcie. Jako, że była sobota, w dodatku na dworze było ciepło, chłopcy potwornie się nudzili.
  -Minnie... nudzę się...
  -Wiem, Key. Próbuję coś wymyślić.
  -Myśl szybciej, bo zaraz tu umrzemy...
  -A może ty też bym pomyślał, co?
Starszy nie zdążył odpowiedzieć, gdyż zadzwonił dzwonek do drzwi. Taemin wstał i pobiegł do drzwi. Po chwili Key usłyszał głośny pisk młodszego i śmiech gościa. Od razu domyślił się kto przyjechał.
"Minho wrócił -pomyślał - a jeśli on wrócił, to również..."
  -Key! Zobacz, kto wrócił!
Do pomieszczenia wszedł Minho z Taeminem na plecach. Ci dwaj tworzyli słodką i nierozłączną parę, póki starszy nie wyjechał na studia. Mimo, że są ze sobą już pół roku w związku na odległość, dalej dobrze im się układa. A gdy tylko Minho wraca ze stolicy, Taemin nie odstępuje go na krok. Przez te kilka dni, Kibum musi cieszyć się swoją osobą.
  Key również miał wyjechać na studia do Seulu. Zrezygnował, jednak ponieważ miał iść na nie z chłopakiem. Pokłócili się i Kim poszedł na pobliski uniwersytet, dzięki czemu Taemin nie został sam.
  -Hej, Minho. Dawno cię nie widziałem.
Podszedł do kolegi i uściskał jego dłoń. Wychylił się dyskretnie, głowę znad jego ramienia. Bał się zobaczyć jego kolegę, jednak ciekawość była silniejsza.
Mimo, że cholernie tęsknił, każdego dnia coraz bardziej, jednocześnie bał się z nim spotkać.
  -Nie moja wina, że gdy tylko wracam, ty zamykasz się u siebie.
  -Nie lubię przeszkadzać...
  -Key... jesteśmy przyjaciółmi. Nie przeszkadzałbyś... -powiedział Taemin.
  -Dobra, dobra. Ja wiem swoje. -Uśmiechnął się do pary, po czym dodał: -Będę spadał. Nacieszcie się sobą, zobaczymy się jutro.
  -Umma, zostań... -Jęknął młodszy.
  -Macie wolną chatę, wykorzystajcie to.
Uśmiechnął się przebiegle i zniknął za drzwiami.
     Powolnymi krokami zmierzał w stronę swojego domu. Chciało mu się trochę płakać. Miał cichutką nadzieję, że jednak Jonghyun przyjedzie. Że jednak tęskni za nim. Zawsze miał tą nadzieję.
On i Jjong byli parą od dwóch lat. Bardzo się kochali, tak przynajmniej myślał Key. Zawsze byli razem. Najpierw jako przyjaciele, później jako para. Nie ukrywali się ze swoim związkiem. Wszystko było prawie jak z bajki, póki Jonghyun nie postanowił powiedzieć rodzicom o tym, że jest gejem i spotyka się z swoim dawnym przyjacielem. Państwo Kim zrobili im ogromną awanturę. Na koniec powiedzieli, że Jonghyun ma zerwać ze swoim chłopakiem albo nie dostanie od nich ani grosza na studia.
Po powrocie do domu Key, rozmawiali na ten temat. Jjong zapewnił młodszego, że go kocha i nie ma zamiaru z nim zerwać. Jednak z dnia na dzień chłopak coraz mniej wierzył w te słowa, aż któregoś dnia dowiedział się, że rodzice jego chłopaka myślą, że już nie są razem. To był cios w jego serce.Pokłócili się o to i Key nie wybaczył mu tego czynu. Chociaż Jonghyun, próbował naprawić swój błąd, jego starania szły na marne.
     Mechanicznymi ruchami doszedł do domu, nawet nie zwracając uwagi na ludzi wokół niego. Stanął jak wryty, gdy zobaczył jakiś obcy samochód przed swoim domem. Odwiedzić mogli go jedynie Taemin z Minho lub rodzice. Jednak pojazd nie należał do żadnego z nich. Wszedł na ganek i zobaczył, że ktoś leży na leżaku. Nie poznał tej osoby.
  -Hej... -szturchnął nieznajomego lekko w ramię. Gdy ten podniósł głowę, zamarł. -Jonghyun? -Chłopak spojrzał na chłopaka zaspanym wzrokiem. -Co ty tutaj robisz...?
Młodszy nie mógł ukryć swojego zaskoczenia, gdy zobaczył swoją dawną, wielką miłość.
  -Ja... -zamyślił się, po czym szeroko uśmiechnął -przyjechałem cię odwiedzić.
Kibum otworzył szerzej oczy i usta.
  -C-czemu? Przecież oszukałeś mnie i zostawiłeś! -Młodszy Kim nawet nie starał się trzymać nerw na wodzy. -Myślisz, że teraz tak po prostu się pojawisz i wszystko będzie okey?!
  -Nie. -spuścił wzrok -wcale tak nie myślałem . Po prostu tęskniłem, wiesz? -Key prychnął na te słowa. -Przez te pół roku, myślałem tylko o tobie, o tym, że byłem takim idiotą zostawiając cię tutaj samego, bez żadnej opieki.
  -Nie jestem dzieckiem, nie potrzebuję niańki.
  -Nie o to mi chodziło...
  -Wiem o co chodziło. I myślisz, że mi było łatwo, wiedząc, że zostawiłeś mnie. Że jesteś tam z Minho. I tym, że on prawie co tydzień bywał u Taemina i rozmawiali codziennie. A ty nawet głupiego sms nie napisałeś!
  -Bo gdybym to zrobił, rzuciłbym te studia w cholerę i wrócił do Ciebie!
W oczach Key pojawiły się łzy. Mimo, iż był cholernie wściekły na Jonghyuna, słowa, które wykrzyczał były bardzo wzruszające. Kilkoma susami pojawił się obok starszego chłopaka i rzucił mu się naszyję. Poczuł silne ramiona wokół mojej talii, które przysunęły go bliżej innego ciała.
  -Tak, cholernie mocno tęskniłem.
  -Wiem, Kibum. Ja też za tobą tęskniłem. Każdego dnia coraz bardziej.
Stali chwilę w ciszy, napawając się swoją obecnością i bliskością. Key po pewnym czasie odsunął się lekko i spojrzał w oczy starszego. Uśmiechnął się, po czym złożył na jego ustach delikatny pocałunek. Mieli jeszcze czas na większe czułości. Mimo że ich usta ledwie się dotknęły, obaj czuli się niewiarygodnie szczęśliwi.
  -Kibum... kocham cię.
  -Wiem. Ja ciebie też.

~~^~~^~~^~~ Kilka tygodni później ~~^~~^~~^~~
    Kibum i Taemin siedzieli w pokoju młodszego i leżąc na łóżku, próbowali wy myśleć sobie jakieś zajęcie. Jako, że była sobota, w dodatku na dworze było ciepło, chłopcy potwornie się nudzili.
  -Znów to samo. Czy my zawsze musimy się nudzić?!
  -Key, nie marudź. Może wymyśliłbyś coś?
  -Jesteś młodszy nie pozwól, by twój hyung umarł z nudów.
  -Jasne... jesteś zbyt dziwny, by śmierć z tobą wytrzymała. Podejrzewam, że po kilku... godzinach, oddałaby cię z powrotem.
   Nagle usłyszeli dzwonek drzwi. Taemin zerwał się z miejsca i wybiegł z pomieszczenia.
  -MINHO~~
Key usłyszał krzyk młodego, po czym śmiech jego chłopaka. "Minho wrócił... a z nim..."
  -Umma, zobacz kto wrócił!
Do pokoju ponownie wszedł Taemin, tym razem przyczepiony do boku Minho. Key uśmiechnął się. Jego uśmiech poszerzył się, gdy zobaczył osobę za nimi.
  Podbiegł do Jonghyuna i rzucił mu się na szyję. Dino zaśmiał się i zakręcił się kilka razy wokół własnej osi, ze swoją Divą w ramionach.
  -Tęskniłem, Jjong.
  -Ja też, Bummie.


1 komentarz:

  1. Awww. Jakie to fajne i urocze. :)
    Tylko te błędy. Ehhh. Masakra.
    Może lepiej by było,gdybyś pisała z czyjeś perspektywy? Wiem,że więcej wywodów wtedy, ale nawet jak pisze jako narrator to zdarza się ''mój'', ''moje''. Itp..
    Kocham JongKey'a tak jak TaoRis'a. ^b^ TaoRis'a nawet bardziej : D
    Fajna fabuła, jak w poprzednich trzech postach,które przeczytałam. :)

    OdpowiedzUsuń