Tytuł: Chcę, żeby to było coś więcej. Part I.
Autor: Nottek
Beta: Brak.
Fandom: Death Note
Parring: LY x LL
Rodzaj: One-shot.
Ilość słów: 997
Kanon: Hmm... wątpię, ale szukajcie :D kto szuka nie błądzi ^.^
Ostrzeżenia: yaoi, aż raz Light przeklnął :D więcej chyba nie ma :D
Od autora: Z dedykacją dla Agnieszki B., która... hm...prosiła? Nie. Jeszcze raz. Dla Agnieszki B., która zasugerowała mi napisanie o Light'cie i L <3
I takie PS. Nie wiem jeszcze ile, ale na pewno jest to wielorozdziałowiec :) Drugą część już mam prawie napisaną, więc może dodam w środę :D
CHCE ŻEBY TO BYŁO COŚ WIĘCEJ.
Siedzieliśmy sami w siedzibie. Wszyscy już spali. Ja też
pomału usypiałem na krześle. Chciałem się
już położyć , jednak Ryuuzaki twierdził,
że nocą lepiej się pracuje. Chciał jak najszybciej znaleźć Kirę. Od jakiegoś
czasu nie przynosiło to jednak efektów. Widać, że detektyw był tym
zaniepokojony.
- L… - zacząłem około 2 w
nocy.
- Słucham. – Spojrzał na
mnie, tymi swoimi ciemnymi i dużymi oczami.
- Moglibyśmy pójść spać? –
Nie odpowiedział. – Jestem zmęczony. – Dalej brak reakcji. – Jutro nie będę
miał na nic siły.
Ten argument podziałał, ponieważ
L wstał i pociągnął mnie za sobą.
Nie stawiałem oporu, ponieważ
chciałem spać.
Weszliśmy do naszej sypialni.
Spaliśmy razem ze sobą, ponieważ tak jest wygodniej zważywszy, że L cały czas
chce mieć mnie pry sobie i jesteśmy złączeni kajdankami. Ryuuzaki stanął, a ja
ominąłem go i chciałem się już położyć. Poczułem szarpnięcie nadgarstka. Spojrzałem
na niego zdziwiony. Za drugim razem straciłem równowagę i wpadłem wprost w
ramiona przyjaciela. On zamiast mnie odepchnął, czego się spodziewałem, wtulił się
we mnie.
- L…
- Ciii… - Nie dał mi
skończyć. – Daj mi się Tobą nacieszyć, póki nie dojdzie do mnie co robię.
Nie protestowałem. W końcu
to tylko uścisk. Tak myślałem. Sam objąłem do ramieniem.
Staliśmy chwilę w tak
zwartym uścisku.
Po chwili detektyw odsunął się lekko i spojrzał mi prosto w
oczy. W głębi było widać smutek. Smutek przemieszany z radością i strachem.
Jednak dostrzeże to tylko ten, który zna choć trochę L.
- Light…
- Tak?
- Nie znienawidzisz mnie, prawda? – Spojrzałem na niego ze
zdziwieniem.
- Niby za co?
- Powiedz, że nie. Proszę.
- Nigdy w życiu.
Uśmiechnął się lekko i wpił się w moje usta. Z początku
zdziwiony, w końcu otrzeźwiałem. „On mnie pocałował” Ale nie przeszkadzało mi
to.
Zatopiłem rękę w jego długich włosach. Były cholernie
miękkie w dotyku. Jego ręce były nieśmiało oplątane wokół mojej talii. Kajdany
lekko utrudniały nam ruchy.
Pocałunek były inny
niż moje dotychczasowe pocałunki z dziewczynami. Był… wyjątkowy.
Po chwili usłyszałem brzęk. Oderwałem się od L i spojrzałem
na swoją rękę. Nie miałam już na niej kajdanek.
Ciemnooki uśmiechnął się w znów wpił się w moje usta. Tym
razem to on zarzucił mi ręce na szyję, a ja objąłem go w pasie.
Cały czas całując się, powoli zmierzaliśmy w stronę łóżka.
Moje ręce były już pod koszulka L.
- Light… - jęknął mi w usta.
- Mmm… - Nie byłem w stanie nic innego powiedzieć.
- Ja nie chcę, żeby to było na jedną noc. – Musnął moje
usta. Nie wiedziałem co przez to rozumieć. – Chcę, żeby to było coś więcej. –
znów lekko mnie pocałował. Czy on właśnie…? – Kocham Cię, Light.
Tym razem pocałował mnie mocniej. Z pełną namiętnością.
A ja nie wiedziałem co mam mu powiedzieć.
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, spojrzałem mu w oczy. Teraz
widziałem w nich tylko miłość. Tak czystą i prawdziwą.
- L… Ja…
- Cii… - znów nie dał mi skończyć. – Jeżeli nie czujesz tego
samego, nic nie mów. Nie chce być okłamywany. Jutro o wszystkim zapomnimy, a
dziś proszę Cię tylko o jedno. – Chwila milczenia. Dla mnie trwała wieczność. –
Daj mi się Tobą nacieszyć, Light. Tak jakbyś czuł to samo.
Wtulił się we mnie mocno. A ja patrzyłem z przerażeniem
przed siebie i głaskałem go po głowie.
Położyliśmy się spać w ubraniach.
Ciemnowłosy wtulił się w moją pierś. Ręka spoczywała w
miejscu, gdzie mam serce. Czuł jego bicie, które było wyjątkowo szybkie.
Po chwili słyszałem jego równomierny oddech. Zasnął.
Ja nie mogłem. Myślałem o tym co mi powiedział. Że mnie
kocha. Nic dziwnego, ale… dlaczego powiedział, że jutro zapomnimy o tej nocy? Przecież
nie można tak po prostu zapomnieć, ze kogoś się kocha. Że wyznało mu się
miłość. Że cało się z nim. Że spało się z nim. Że…
O kur.wa!
Ja nic nie powiedziałem. On wyznał mi miłość, a ja? Nie
zaprzeczyłem ani nie potwierdziłem, że czuję to co on.
Z drugiej strony, ca miałem mu powiedzieć?
Że go kocham? Że uważam za przyjaciela? Kumpla z pracy?
Nikogo…?
„ L… co ja mam Ci powiedzieć?”
Dopiero około 5.30 udało mi się zasnął.
A moją ostatnio myślą przed snem było to, że jednak Ryuuzaki jest dla mnie kimś więcej niż
przyjacielem.
Kiedy się obudziłem z poczułem pustki. Spojrzałem w dół. Nikogo nie
było obok mnie. L brał prysznic. Kiedy wyszedł z łazienki, nawet nie zaszczycił
mnie spojrzeniem.
No tak. Wczorajsza noc nie
istnieje.
Wykorzystałem chwilę i
również poszedłem pod prysznic.
Cały czas myślałem jak
powiedzieć Ryuuzaki’emu, że czuję to samo co on. Co jest trudne, zważywszy
na fakt, że on udaję, że wczorajsza noc nie istnieje.
Kiedy wszedłem do pokoju, L
podszedł do mnie i bez słowa przypiął mi kajdanki. Wyszedł na korytarz i pociągnął
mnie za sobą. Przez chwilę szedłem za nim.
„Idealna chwila” –
Pomyślałem i stanąłem.
Ciemnooki zachwiał się i niemalże
upadł.
Szybko podbiegłem do niego i
złączyłem nasz ręce. Chłopak spojrzał na nie zdziwiony. Później prosto w moje
oczy.
- Light… Przecież tak noc…
- Wiem. Miała nie istnieć. A
pamiętasz jaki był warunek. – Nic nie powiedział. Przejechałem kciukiem po jego
policzku. – Mieliśmy o tym zapomnieć, jeżeli ja nie czuje tego samego. – Pocałowałem
kącik jego ust. Zamknął oczy. Przesunąłem usta do jego uch. – A co jeśli czuję
to samo? – Spytałem szeptem, a on momentalnie otworzył szeroko oczy.
- Co…? – Miał zeszklone
oczy.
- Kocham Cię, Ryuuzaki.
Pocałowałem go. Chciałem, by
uwierzył w to co właśnie powiedziałem. Chciałem, by uwierzył w moją miłość.
Objął mnie za szyję. Zaś
moje ręce, z jego łopatek, zjeżdżały coraz niżej, aż w końcu dotarły do jego
tyłka. Ścisnąłem go, a L wskoczył na mnie, obejmując mnie nogami w pasie. Był
bardzo lekki.
Przygwoździłem go do ściany
i zacząłem całować jego szyję.
Byłem świadomy tego, ze ktoś
może nas teraz zobaczyć, jednak miałem to gdzieś.
Po chwili znów wróciłem do
całowania ust Ryuuzaki’ego.
Pocałunek był taki, jakbyśmy całowali się pierwszy i ostatni raz.
Pocałunek był taki, jakbyśmy całowali się pierwszy i ostatni raz.
Co do jednego się nie
pomyliłem.
END.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie, jeżeli źle odmieniłam imiona, ale pierwszy raz pisałam o tym paringu, więc jeszcze dobrze się nie nauczyłam ^.^
I zapomniałabym... Part II to na 100% będzie angst ;c
Pozdrawiam, Nottek.
Dziękuję<3 świetne, naprawdę świetne. I nie skończyłaś na jednej części^^ Uwielbiam Cię<3 Ciekawy początek. Light jak zwykle zadufany w sobie^^ Tekst o tym, że mu się nie dziwi był boski:D Tylko ostatnie zdania. Co do jednego się nie mylił. Tylko, które to będzie? Mam nadzieje, że niedługo się dowiemy. Jeszcze raz wielkie dzięki<3 weny życzę;) Peace;)
OdpowiedzUsuń