piątek, 8 listopada 2013

Chcę, żeby to było coś więcej. Part IV. cz. I

Tytuł: Chcę, żeby to było coś więcej. Part IV. cz. I
Autor: Nottek
Beta: Brak. 
Fandom: Death Note
Parring: LY x LL
Rodzaj: One-shot.
Ilość słów: 1.292
Kanon: Hmm... wątpię, ale szukajcie :D kto szuka nie błądzi ^.^ 
Ostrzeżenia: brak.
Od autora: Z dedykacją dla Agnieszki B. <3 jak cała seria <3
Część druga... na koniec wam powiem ^,^
I to już chyba ostatnia część :D jeśli chcecie, bym dalej kontynuowała... spodziewajcie się angsta xd
Linki do poprzednich notek:
Zapraszam do czytania i komentowania <3



CHCĘ, ŻEBY TO BYŁO COŚ WIĘCEJ.

 ~~ POV: L ~~
-Wielkie gratulację należą się również detektywowi, który robił wszystko, by Kira trafił za kratki…
Taa… znalazłem Kirę. Zajęło mi to pięć lat. Dlaczego tak długo? Nie wierzyłem, że go znajdę. W końcu byłem uparcie przekonany, że to Light nim jest.
Light… całe pięć lat go nie widziałem. Nie dostawałem od niego żadnych wiadomości.
Od jego ojca wiem, że żyje. Czasem dostawał od niego listy. A dlaczego nie napisał do mnie?
Spotkanie z prasą ciągnęło się i ciągnęło. Gratulowali wszystkim. Dziękowali.
Chciałbym  wrócić do domu i spokojnie czekać. Ja wiem, że Light wróci.

~~ POV: Light ~~

Oglądając wiadomości dowiedziałem się, ze L znalazł prawdziwego Kirę.
Moje serce zatrzymało się na chwilę, kiedy go zobaczyłem w telewizji. Nic się nie zmienił. Duże, czarne oczy, a pod nimi cienie. Włosy jak zawsze sterczały w każdą stronę.  I oczywiście dalej się garbił.
Mój Ryuuzaki… mam nadzieję, że dalej mój. Miał czekać. Ale nie sądziłem, że to potrwa tak długo. Dobra… miałem nadzieję, że wrócę do niego za kilka miesięcy. Ani przez chwilę nie pomyślałem o tym, że szukanie zajmie mu tyle czasu.
Kilka razy pojawiałem się przed siedzibą. Tak bardzo chciałem z nim być. To czekanie całkiem mnie wykańczało…
Minęło pięć lat.
Czy dalej kocha Mie tak mocno? Czy dalej na mnie czeka?
Od ujawnienia prawdziwego nazwiska Kiry minęły ponad dwa tygodnie. Czas, bym wrócił.

~~ POV: L ~~
Czekam już ponad dwa tygodnie. Każdego dnia siedzę w recepcji i patrzę na drzwi. Mam nadzieję, że w końcu ujrzę w nich ukochanego.
Czekam, ale on się nie pojawia. Czekam, ale wiedzę samych obcych mi ludzi.
Kolejny zmarnowany dzień. I znów kładę się ze łzami na policzkach. I nadzieją na lepsze jutro.

~~ POV: Light ~~

Postanowiłem, że pójdę do niego jutro. Teraz jest już za późno. Na pewno śpi.
Ja spałem wyjątkowo dobrze. Dopiero rano pojawiły się problemy.
Siedziałem przed talerzem z kanapkami i rozmyślałem.
Co jeżeli ma już kogoś innego? Co jeżeli miał dosyć czekania?
Miłość do niego, jednak wygrała.
Ubrałem się i ruszyłem w stronę siedziby. Miałem nadzieję, że go tam zastanę.
Swoją drogą zdziwiłem się, że nie spotkałem nikogo znajomego.
Mieszkałem na tej samej ulicy co siedziba od sześciu miesięcy.
Droga nie zajęła mi dużo czasu. Siedziba wyglądała tak samo jak, gdy ją opuszczałem. L nie lubił zmian.
Jak zareaguje na mój powrót?

~~ POV: L ~~

Bez większych nadziei, zszedłem na dół. Widna odtworzyła się, a ja zamarłem. Wszędzie poznam ten głos i śmiech.
On wrócił.
Najszybciej jak potrafiłem, pobiegłem do recepcji.
To on.
Te włosy. Ten uśmiech. To ciało.
-Light… - wyszeptałem, a on podniósł wzrok.
-Ryuuzaki…
Podbiegłem do niego i rzuciłem mu się na szyję, oplątując go nogami w pasie. On nieco zaskoczony objął mnie, bym nie spadł.
Mocno się w niego wtuliłem. Nie mogłem uwierzyć, że w końcu wrócił, że w końcu mam go w swoich ramionach.
Serce biło mi jak oszalałe. Jego zresztą też. Staliśmy na środku holu, a mijający nas ludzie, gapili się jak na idiotów.
Ja miałem to gdzieś.
Nie czułem jego zapachu przez pięć długich lat. Nie czułem jego dotyku. Chyba miałem prawo się tym nacieszyć.
Tak bardzo za nim tęskniłem.

~~ POV: Light ~~

Był tak samo lekki jak tamtego dnia, w którym wyznaliśmy sobie miłość.
Nie mogę uwierzyć, że wytrzymałem bez niego pięć lat. Bez jego dotyku, zapachu, głosu.
Dopiero po chwili, zdałem sobie sprawę z tego, że stoimy na widoku i każdy nas ogląda.
Powolnymi krokami skierowałem się w stronę windy. Marzyłem tylko o tym, aby znaleźć się z nim sam na sam. Wcisnąłem przycisk i usadowiłem Ryuuzaki’ego na poręczy. Odsunąłem się na nie wielką odległość.

~~POV: L ~~

Pogładził mój policzek. Zadrżałem. Tak dawno nie czułem niczyjej bliskości… jego bliskości.
-Tęskniłeś?- spytał szeptem.
-Czekałem na ciebie.
-Wiem.- wpił się w moje usta. Za tym tęskniłem najbardziej. Za jego ustami.
Mocniej zacisnąłem ręce na jego karku. Nie obchodziło mnie to, że w każdej chwili ktoś może tutaj wejść. Light też się tym nie przejmował.
Całował mnie z pełną namiętnością. Jego ręce były już pod moją koszulką. Ja powolnymi ruchami, odpinałem guziki jego koszuli.
Ach… w końcu dotknąłem jego nagiego torsu. Jest idealny. Lekki zarys mięśni. Z brzucha przesunąłem dłonie na plecy. Wyczułem dołeczki.
Miał gęsią skórkę. I drżał.

~~ POV: Light ~~

Chociaż nie wiem, jakbym nie chciał, drżałem pod wpływem jego dotyku. Moje ciało dawno nie czuło czegoś takiego. Kiedy o tym myślę, to stwierdzam, że nigdy takiego czegoś nie czułem.
-Ryuuzaki… -wyszeptałem, gdy odsunąłem się od niego. Oparłem głowę o jego czoło. Nie mogłem uwierzyć, że znów z nim jestem. Że w końcu wróciłem. A on cały czas na mnie czekał. Czekał chociaż wierzył, że ja jestem Kirą.
-Słucham Light.
Oddychał ciężko. Ja również.
-Kocham Cię. –musiałem mu to powiedzieć. Pięć lat przerwy… chciałem, by to usłyszał. Przejechałem ręką po jego torsie. Dalej miał na nim koszulkę. Coś przykuło moją uwagę.
Miał jakiś kształt pod koszulką. Zobaczyłem wisiorek. Wyjąłem go.
Otworzyłem  szerzej oczy. To wisiorek ode mnie.
-Też Cię kocham, Light. I nie zdjąłem wisiorka od pięciu lat.
Wtulił się w moje ramie. Nie sądziłem, że w ogóle go założy… a on nie zdejmował go od mojego zniknięcia.
Widna się otworzyła. Ryuuzaki osunął się lekko i złączył nasze wargi. Powolnymi krokami, cały czas całując się, zmierzaliśmy do… właśnie gdzie?

~~ POV: L ~~

Postanowiłem, że zaprowadzę go do naszej starej sypialni. Tam wszystko się zaczęło.
Szliśmy powoli, całując się. Ja szedłem tyłem. Starałem się w myślach odtworzysz wygląd korytarza i rozmieszczenie sypialni. Co nie było takie łatwe, kiedy język Light’a drażnił moje podniebienie.
Po chwili przypomniałem sobie i oparłem się o odpowiednie drzwi. Zarzuciłem ręce na szyję ukochanego. Light odsunął się lekko, a ja razem z nim.
Blondyn otworzył drzwi i wepchnął mnie do sypialni, przerywając pocałunek. Wszedł i zamknął nas na klucz. Czyżby bał się, że ucieknę?
Rozglądał się we wszystkie strony, a ja wykorzystując chwilę, podszedłem do okna i zasunąłem  zasłony. Nagle poczułem ręce w swoim pasie. Nie musiałem się zastanawiać czyje są. Byliśmy w pokoju sami.
W końcu sam na sam. Tyle na to czekałem.
Light całował mój kark. To takie przyjemne.
-Light… -nie mogłem się powstrzymać od lekkiego jęku. Ręce mojego ukochane zjeżdżały z mojego brzucha coraz niżej, aż zatrzymały się na biodrach.
Poczułem, że blondyn chce ściągnąć moją koszulkę. Posłusznie podniosłem ręce. Teraz byłem nagi… no prawie. Jednak nikt nigdy nie widział mojego ciała. Wstydziłem się go.
-Light…
-Słucham.
Odwróciłem się i spojrzałem w jego czekoladowe oczy. Pożądanie, przemieszane z radością. Tyle w nich widziałem. Więcej nie musiałem.
-Ja… nie chce… - spuściłem wzrok.
-Czego nie chcesz, ukochany?
-Pokazywać ciała… -spojrzał na nie. Zaraz wyjdzie. Bo jestem paskudny.
-Uważam, że jest doskonałe.
Nachylił się i zaczął całować każdy jego skrawek.
Ach… czułem, że twardnieje.
Może dlatego, że  nie pokazywałem mojego ciała, ale nikt, nigdy nie powiedział mi, że jest idealne.
Takie miłe.
Light co chwila ssał, przygryzał i całował moje ciało. Klęczał przede mną i całował jedną z kości biodrowych, kiedy i ja uklęknąłem przed nim.
-Co rob…
Wpiłem się w jego usta. Nie chciałem, zabawa skończyła się zbyt szybko.

~~ POV: Light ~~

L mocno wpił się w moje usta. Chciał zdominować ten pocałunek, ale nie pozwoliłem mu na to. Wplotłem rękę w jego włosy i delikatnie zmusiłem, by się położył. Usiadłem na jego biodrach, lekko ocierając i jego krocze. Jęknął mi w usta. Odsunąłem się , wpatrując się w jego czarne oczy.
Przejechałem palcem po jego policzku.
-Pięć lat, bez Ciebie, Light, to stanowczo za długo.
Uśmiechnąłem się, a Ryuuzaki przyciągnął mnie do pocałunku. Moje dłonie zjeżdżały coraz niżej, aż dotarły do brzucha ciemnowłosego. Przerwałem pocałunek i zacząłem zjeżdżać z ustami coraz niżej.
Na początku wzdłuż linii szczęki, ramie, obojczyk, aż dotarłem do sutków. Zahaczyłem o jeden z nich, a mój ukochany wygiął plecy w łuk, głośno jękając.




CDN...




~~~~~~
Proszę... I część IV rozdziału ^.^ kolejna nie wiem kiedy xd postaram się jutro lub w niedzielę <3

Pozdrawiam,
Nottek/PandaNuna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz