Tytuł: Chcę, żeby to było coś więcej. Part IV. cz. I
Autor: Nottek
Beta: Brak.
Fandom: Death Note
Parring: LY x LL
Rodzaj: One-shot.
Ilość słów: 1.292
Kanon: Hmm... wątpię, ale szukajcie :D kto szuka nie błądzi ^.^
Ostrzeżenia: brak.
Od autora: Z dedykacją dla Agnieszki B. <3 jak cała seria <3
Część druga... na koniec wam powiem ^,^
I to już chyba ostatnia część :D jeśli chcecie, bym dalej kontynuowała...
spodziewajcie się angsta xd
Linki do poprzednich notek:
Zapraszam do czytania i komentowania <3
CHCĘ, ŻEBY TO BYŁO COŚ WIĘCEJ.
~~ POV: L ~~
-Wielkie gratulację należą się również detektywowi, który
robił wszystko, by Kira trafił za kratki…
Taa… znalazłem Kirę. Zajęło mi to pięć lat. Dlaczego tak
długo? Nie wierzyłem, że go znajdę. W końcu byłem uparcie przekonany, że to
Light nim jest.
Light… całe pięć lat go nie widziałem. Nie dostawałem od
niego żadnych wiadomości.
Od jego ojca wiem, że żyje. Czasem dostawał od niego listy.
A dlaczego nie napisał do mnie?
Spotkanie z prasą ciągnęło się i ciągnęło. Gratulowali
wszystkim. Dziękowali.
Chciałbym wrócić do
domu i spokojnie czekać. Ja wiem, że Light wróci.
~~ POV: Light ~~
Oglądając wiadomości dowiedziałem się, ze L znalazł
prawdziwego Kirę.
Moje serce zatrzymało się na chwilę, kiedy go zobaczyłem w
telewizji. Nic się nie zmienił. Duże, czarne oczy, a pod nimi cienie. Włosy jak
zawsze sterczały w każdą stronę. I
oczywiście dalej się garbił.
Mój Ryuuzaki… mam nadzieję, że dalej mój. Miał czekać. Ale
nie sądziłem, że to potrwa tak długo. Dobra… miałem nadzieję, że wrócę do niego
za kilka miesięcy. Ani przez chwilę nie pomyślałem o tym, że szukanie zajmie mu
tyle czasu.
Kilka razy pojawiałem się przed siedzibą. Tak bardzo
chciałem z nim być. To czekanie całkiem mnie wykańczało…
Minęło pięć lat.
Czy dalej kocha Mie tak mocno? Czy dalej na mnie czeka?
Od ujawnienia prawdziwego nazwiska Kiry minęły ponad dwa
tygodnie. Czas, bym wrócił.
~~ POV: L ~~
Czekam już ponad dwa tygodnie. Każdego dnia siedzę w
recepcji i patrzę na drzwi. Mam nadzieję, że w końcu ujrzę w nich ukochanego.
Czekam, ale on się nie pojawia. Czekam, ale wiedzę samych
obcych mi ludzi.
Kolejny zmarnowany dzień. I znów kładę się ze łzami na
policzkach. I nadzieją na lepsze jutro.
~~ POV: Light ~~
Postanowiłem, że pójdę do niego jutro. Teraz jest już za
późno. Na pewno śpi.
Ja spałem wyjątkowo dobrze. Dopiero rano pojawiły się
problemy.
Siedziałem przed talerzem z kanapkami i rozmyślałem.
Co jeżeli ma już kogoś innego? Co jeżeli miał dosyć
czekania?
Miłość do niego, jednak wygrała.
Ubrałem się i ruszyłem w stronę siedziby. Miałem nadzieję,
że go tam zastanę.
Swoją drogą zdziwiłem się, że nie spotkałem nikogo
znajomego.
Mieszkałem na tej samej ulicy co siedziba od sześciu
miesięcy.
Droga nie zajęła mi dużo czasu. Siedziba wyglądała tak samo
jak, gdy ją opuszczałem. L nie lubił zmian.
Jak zareaguje na mój powrót?
~~ POV: L ~~
Bez większych nadziei, zszedłem na dół. Widna odtworzyła
się, a ja zamarłem. Wszędzie poznam ten głos i śmiech.
On wrócił.
Najszybciej jak potrafiłem, pobiegłem do recepcji.
To on.
Te włosy. Ten uśmiech. To ciało.
-Light… - wyszeptałem, a on podniósł wzrok.
-Ryuuzaki…
Podbiegłem do niego i rzuciłem mu się na szyję, oplątując go
nogami w pasie. On nieco zaskoczony objął mnie, bym nie spadł.
Mocno się w niego wtuliłem. Nie mogłem uwierzyć, że w końcu
wrócił, że w końcu mam go w swoich ramionach.
Serce biło mi jak oszalałe. Jego zresztą też. Staliśmy na
środku holu, a mijający nas ludzie, gapili się jak na idiotów.
Ja miałem to gdzieś.
Nie czułem jego zapachu przez pięć długich lat. Nie czułem
jego dotyku. Chyba miałem prawo się tym nacieszyć.
Tak bardzo za nim tęskniłem.
~~ POV: Light ~~
Był tak samo lekki jak tamtego dnia, w którym wyznaliśmy
sobie miłość.
Nie mogę uwierzyć, że wytrzymałem bez niego pięć lat. Bez
jego dotyku, zapachu, głosu.
Dopiero po chwili, zdałem sobie sprawę z tego, że stoimy na
widoku i każdy nas ogląda.
Powolnymi krokami skierowałem się w stronę windy. Marzyłem
tylko o tym, aby znaleźć się z nim sam na sam. Wcisnąłem przycisk i usadowiłem
Ryuuzaki’ego na poręczy. Odsunąłem się na nie wielką odległość.
~~POV: L ~~
Pogładził mój policzek. Zadrżałem. Tak dawno nie czułem
niczyjej bliskości… jego bliskości.
-Tęskniłeś?- spytał szeptem.
-Czekałem na ciebie.
-Wiem.- wpił się w moje usta. Za tym tęskniłem najbardziej.
Za jego ustami.
Mocniej zacisnąłem ręce na jego karku. Nie obchodziło mnie
to, że w każdej chwili ktoś może tutaj wejść. Light też się tym nie przejmował.
Całował mnie z pełną namiętnością. Jego ręce były już pod
moją koszulką. Ja powolnymi ruchami, odpinałem guziki jego koszuli.
Ach… w końcu dotknąłem jego nagiego torsu. Jest idealny.
Lekki zarys mięśni. Z brzucha przesunąłem dłonie na plecy. Wyczułem dołeczki.
Miał gęsią skórkę. I drżał.
~~ POV: Light ~~
Chociaż nie wiem, jakbym nie chciał, drżałem pod wpływem
jego dotyku. Moje ciało dawno nie czuło czegoś takiego. Kiedy o tym myślę, to
stwierdzam, że nigdy takiego czegoś nie czułem.
-Ryuuzaki… -wyszeptałem, gdy odsunąłem się od niego. Oparłem
głowę o jego czoło. Nie mogłem uwierzyć, że znów z nim jestem. Że w końcu
wróciłem. A on cały czas na mnie czekał. Czekał chociaż wierzył, że ja jestem
Kirą.
-Słucham Light.
Oddychał ciężko. Ja również.
-Kocham Cię. –musiałem mu to powiedzieć. Pięć lat przerwy…
chciałem, by to usłyszał. Przejechałem ręką po jego torsie. Dalej miał na nim
koszulkę. Coś przykuło moją uwagę.
Miał jakiś kształt pod koszulką. Zobaczyłem wisiorek.
Wyjąłem go.
Otworzyłem szerzej
oczy. To wisiorek ode mnie.
-Też Cię kocham, Light. I nie zdjąłem wisiorka od pięciu
lat.
Wtulił się w moje ramie. Nie sądziłem, że w ogóle go założy…
a on nie zdejmował go od mojego zniknięcia.
Widna się otworzyła. Ryuuzaki osunął się lekko i złączył
nasze wargi. Powolnymi krokami, cały czas całując się, zmierzaliśmy do… właśnie
gdzie?
~~ POV: L ~~
Postanowiłem, że zaprowadzę go do naszej starej sypialni.
Tam wszystko się zaczęło.
Szliśmy powoli, całując się. Ja szedłem tyłem. Starałem się
w myślach odtworzysz wygląd korytarza i rozmieszczenie sypialni. Co nie było
takie łatwe, kiedy język Light’a drażnił moje podniebienie.
Po chwili przypomniałem sobie i oparłem się o odpowiednie
drzwi. Zarzuciłem ręce na szyję ukochanego. Light odsunął się lekko, a ja razem
z nim.
Blondyn otworzył drzwi i wepchnął mnie do sypialni,
przerywając pocałunek. Wszedł i zamknął nas na klucz. Czyżby bał się, że
ucieknę?
Rozglądał się we wszystkie strony, a ja wykorzystując
chwilę, podszedłem do okna i zasunąłem
zasłony. Nagle poczułem ręce w swoim pasie. Nie musiałem się zastanawiać
czyje są. Byliśmy w pokoju sami.
W końcu sam na sam. Tyle na to czekałem.
Light całował mój kark. To takie przyjemne.
-Light… -nie mogłem się powstrzymać od lekkiego jęku. Ręce
mojego ukochane zjeżdżały z mojego brzucha coraz niżej, aż zatrzymały się na
biodrach.
Poczułem, że blondyn chce ściągnąć moją koszulkę. Posłusznie
podniosłem ręce. Teraz byłem nagi… no prawie. Jednak nikt nigdy nie widział
mojego ciała. Wstydziłem się go.
-Light…
-Słucham.
Odwróciłem się i spojrzałem w jego czekoladowe oczy.
Pożądanie, przemieszane z radością. Tyle w nich widziałem. Więcej nie musiałem.
-Ja… nie chce… - spuściłem wzrok.
-Czego nie chcesz, ukochany?
-Pokazywać ciała… -spojrzał na nie. Zaraz wyjdzie. Bo jestem
paskudny.
-Uważam, że jest doskonałe.
Nachylił się i zaczął całować każdy jego skrawek.
Ach… czułem, że twardnieje.
Może dlatego, że nie
pokazywałem mojego ciała, ale nikt, nigdy nie powiedział mi, że jest idealne.
Takie miłe.
Light co chwila ssał, przygryzał i całował moje ciało.
Klęczał przede mną i całował jedną z kości biodrowych, kiedy i ja uklęknąłem
przed nim.
-Co rob…
Wpiłem się w jego usta. Nie chciałem, zabawa skończyła się
zbyt szybko.
~~ POV: Light ~~
L mocno wpił się w moje usta. Chciał zdominować ten
pocałunek, ale nie pozwoliłem mu na to. Wplotłem rękę w jego włosy i delikatnie
zmusiłem, by się położył. Usiadłem na jego biodrach, lekko ocierając i jego
krocze. Jęknął mi w usta. Odsunąłem się , wpatrując się w jego czarne oczy.
Przejechałem palcem po jego policzku.
-Pięć lat, bez Ciebie, Light, to stanowczo za długo.
Uśmiechnąłem się, a Ryuuzaki przyciągnął mnie do pocałunku.
Moje dłonie zjeżdżały coraz niżej, aż dotarły do brzucha ciemnowłosego.
Przerwałem pocałunek i zacząłem zjeżdżać z ustami coraz niżej.
Na początku wzdłuż linii szczęki, ramie, obojczyk, aż
dotarłem do sutków. Zahaczyłem o jeden z nich, a mój ukochany wygiął plecy w
łuk, głośno jękając.
CDN...
~~~~~~
Proszę... I część IV rozdziału ^.^ kolejna nie wiem kiedy xd postaram się jutro lub w niedzielę <3
Pozdrawiam,
Nottek/PandaNuna.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz