Tytuł: Jak jedno wydarzenie może zmienić bieg wydarzeń.
Autor: Nottek
Beta: Brak.
Fandom: Harry Potter
Parring: DM x HP
Rodzaj: One-shot
Ilość słów: 793
Kanon: hm.. raczej brak.
Ostrzeżenia: brak.
Harry wszedł do Wielkiej Sali. Oczy były zwrócone w stół Slytherinu.
Sam tam spojrzał. Nie widział nic nadzwyczajnego.
Podszedł do stołu Gryfonów. Jego przyjaciele również tam
patrzyli. Nie zwrócili na niego uwagi. Dziwnie się czuł.
- Hermiono?
Dziewczyna oderwała wzrok od Ślizgonów i spojrzała na
przyjaciela.
- O Harry! Wreszcie przyszedłeś. – Przy okazji jej słów
uwagę na przyjaciela zwrócił również Ron.
- Czemu wszyscy gapią się na Ślizgonów ?
- Żałuj stary, że tego nie widziałeś. – Harry spojrzał na
niego z zaciekawieniem. –Zabini pocałował Malfoy’ a.
Potter z wrażenia wypuścił szklankę z sokiem dyniowym z
ręki. Przyjaciele spojrzeli na niego ze zdziwieniem.
- Uważaj, kumplu.
Harry się nie odzywał. W środku walczył ze sobą. Z jeden
strony chciał w właśnie tym momencie wyjść stąd i gdzieś się zaszyć. Z drugiej
strony, wiedział jak by to wyglądało. W spokoju zjadł jednego tosta.
Gdy uznał, że jest już najedzony i jego wyjście nie zrobi
jakiejś sensacji, udał się w stronę wyjścia.
Nie zwracał na nic uwagi. Tym bardziej na wołania swoich przyjaciół.
Nie chciał z nikim rozmawiać. Tym bardziej z nimi.
Oni tego nie zrozumieją. Nikt go nie zrozumie.
Udał się szybkim krokiem na wieżę astronomiczną. Tam będzie
cisza i spokój. Właśnie tego teraz potrzebuje.
Stanął przy jednej z poręczy. Patrzył na gwiazdy, kiedy
poczuł, że ktoś do niego podchodzi.
- Widzę, że nie tylko ja lubię tu przychodzić.
Od razu poznał głos.
Odwrócił się i stanął twarzą w twarz z Malfoy’ em.
‘Jest piękny’ – Pomyślał patrząc w jego oczy.
- Witaj Potter.
- Cześć. – wydukał po cichutku Harry. Draco w tym czasie
podszedł do poręczy obok Gryfona. Oparł się o nią i wpatrywał w dal. Harry
uczynił to samo. Różnica polegała na
tym, że Harry patrzył na blondyna, zamiast na ciągnące się krajobrazy.
Nigdy nie miał okazji patrzeć na niego z bliska. Nigdy nie
przypuszczał, że Malfoy jest taki
piękny.
Idealny odcień cery, żadnej skazy na twarzy. I te jego oczy.
Wprost idealne. Włosy doskonale ułożone, lekko opadały na czoło.
W pewnym momencie blondyn odwrócił się w stronę Pottera.
Patrzył się chwilę na niego, po czym uśmiechnął się.
Nie był to uśmiech, który Harry widział zazwyczaj. Nie było
w nim krzty złośliwości. Był taki szczery i promienny.
- Co mi się tak
przyglądasz, Potter?
- Ja… Nic.
Powiedział i odwrócił się. Ślizgon zaśmiał się krótko.
- Oj, Potter. Co Cię gryzie?
- Skąd wierz, że coś mnie gryzie?
- Po pierwsze, jesteś tutaj. Po drugie, widać.
Harry, nie wiedział czy chce gadać w Malfoy’ em o tym, co
się dzieje w jego wnętrzu. Nawet Ron i Hermiona, o tym nie wiedzieli.
- No, Potty. To chyba nic trudnego powiedzieć co się myśli.
- To czemu sam nie zaczniesz?
Malfoy wyglądał na zdziwionego takim obrotem sytuacji.
- Ok. To co się wydarzyło przy śniadaniu… Ja tego nie
chciałem. Blaise to idiota. Mógł mi to powiedzieć wczoraj, gdy był u mnie lub
dziś po kolacji. Kiedykolwiek, ale bez zbędnych świadków. Ale oczywiście, on musiał to zrobić z wielkim
bum. – Przy okazji tych słów, zaczął żywo gestykulować. – Przez najbliższe 2
tygodnie będziemy głównym tematem plotek.
- Powinieneś się cieszyć.
- Z czego ?! Tak, może chciałbym, żeby wszyscy o mnie gadali
i był w centrum uwagi, jak zawsze zresztą. Ale z zupełnie innego powodu.
- Jakiego ?
- Tego.
Powiedział i brutalnie odwrócił Harry’ ego. Przygniótł go do
ściany. Oddech Gryfona momentalnie przyspieszył. Tak samo jak oddech Draco.
Blondyn lekko dotchnął policzka Harry’ ego. Pod wpływem tego
gestu, chłopak zarumienił się.
Dalej Malfoy, wplótł rękę w włosy Pottera. Przeczesał je i w
końcu złączył ich usta.
Nie chciał się spieszyć, ale cholernie długo czekał na tą
chwilę. Na ten moment, w którym pocałuje te usta. Gdy poczuje ich smak, ich
delikatność.
Harry, z początku czuł się zaskoczony. Nie wiedział, co
Malfoy robi. Kiedy poczuł na swoich ustach, jego, czuł, się jak w niebie. Tyle
czekał. Tyle marzył.
Po chwili odsunęli się od siebie. Draco opadł swoje czoło o
czoło Harry’ ego.
- Chcę, by plotkowali o tym. – Harry nie wiedział co
powiedzieć. Jeszcze chwilę temu, nie wiedział co myśleć. A teraz myślał o tym,
co było, by gdyby chciał tego co Malfoy… Chwila. On właśnie tego chce. –A czemu
ty tutaj przyszedłeś ?
- Ja… Poczułem się zazdrośnie, gdy Ron powiedział mi, że
Zabini Cię pocałował. Chciałem trochę pomyśleć. – Harry usilnie starał się nie
patrzeć w oczy Ślizgonowi.
- Potter… Spójrz na mnie. – Nie chętnie spojrzał. – Boisz
się mnie?
- Nie. Boję się ich reakcji…
- Jakich ich?
- Gryfonów. Jesteś Ślizgonem… Wrogiem.
- Chyba nie dla Ciebie, prawda?
- Dla mnie nie.
- Liczy się to, co ty o tym myślisz, a nie inni. – Chwilę
milczeli. – Więc co o tym myślisz?
Harry nie odpowiedział. Zarzucił ręce na szyję Draco i
złączył w namiętnym pocałunku ich usta.
~~~~~~
Stare... ale na razie jestem w trakcie pisania... i jakoś mi nie idzie ;c
Przy okazji zapraszam na nowego bloga:
Pozdrawiam, Nottek.
Ojej, jakie słodkie <3
OdpowiedzUsuń