środa, 16 października 2013

SeamusxHarry. Chyba nigdy Cię nie kochałem.

Tytuł: Chyba nigdy Cię nie kochałem.
Autor: Nottek
Beta: Brak. 
Fandom: Harry Potter
Parring: SF x HP
Rodzaj: One-shot
Ilość słów: 1.202
Kanon: kończy się przy 6 roku xd
Ostrzeżenia: yaoi.
Od autora: pisane na wakacjach u cioci, podczas braku neta -_- 

CHYBA NIGDY CIĘ NIE KOCHAŁEM.

Zawsze go lubiłem. Nie dlatego, że był sławny. Mimo tego był skromny i miły. Nie byłem z nim tak blisko jak Weasley czy Granger. Chociaż bardzo bym chciał. Mieć za przyjaciela, taką osobę jak on.
Kiedy przybyłem do Hogwartu, bardzo zależało mi na poznaniu jego. Gdy trafił do tego samego domu co ja czułem, że moje serce pęka. Harry Potter w tym samym Domie co ja. Myślałem, że dostanę zawału, gdy dowiedziałem się, że mamy wspólne dominorium. I tak go poznałem. Okazał się, być świetnym chłopakiem i kolegą. Ale ja chciałem czegoś więcej.
Na drugim roku, trochę się go bałem. Wszyscy bowiem mówili, że jest on dziedzicem Slytherina. A wiadomo, że to nie wróży nic dobrego. Zastanawiałem się tylko dlaczego, trafił do Gryffindoru, skoro ma w sobie krew Salazara. Kiedy wyszło na jaw, że to brednie, stwierdziłem, że dalej chce się z nim przyjaźnić.
Na trzecim roku wiele się nie zmieniło. Harry dalej był wspaniały, a ja próbowałem się z nim zaprzyjaźnić. Co jak zwykle mi nie wychodziło. Nie ma nic trudniejszego, niż zdobycie przyjaciela w kimś, kto ma już ich dwójkę. Dalej próbowałem. I tak minął mi cały rok. Na bezskutecznych próbach zaprzyjaźnienia się z nim.
Na czwartym roku do naszej szkoły przybyli goście, aby rozegrać Turniej Trójmagiczny. Gdyby nie fakt, że mogli się zgłosić uczniowie, którzy skończyli 17 lat, na pewno, bym się zgłosił. Nie wiem jakim cudem Harry’emu się to udało. Wszyscy się od niego odwrócili. Znów. To samo co na drugim roku. Pierwsze zadanie, to smoki. Strasznie bałem się, że sobie nie poradzi. To jednak nic. Drugim zadaniem było uratowanie jednego  z więźniów. Pod wodą! Nie mam pojęcia, jak on wytrzymał tylko pod wodą. Trzecie zadanie było stosunkowo proste. Miał przejść tylko labirynt. Jak się okazało to nie był koniec zadania. Poczułem nie wyobrażalny strach, gdy obaj z Cedrikiem gdzieś znikli. I wielką radość, gdy się okazało, że Harry przeżył. Po tym wydarzeniu doszedłem do wniosku, że mam obsesję i chyba chodzi mi o coś więcej niż przyjaźń.
Na piątym roku pokłóciłem się z Harrym. Przez niego mama nie chciała pościć mnie do Hogwartu. Przez to, że opowiadał te bzdury o powrocie Sami-Wiecie-Kogo. Był to dla mnie nie wyobrażalnie długi i męczący rok. W końcu Prorok Codzienny zaczął się plątać. Uwierzyłem w to co mówi Harry. Chcąc, nie chcąc, musiałem go przeprosić. Bałem się tego. Jednak wybaczył mi tę zniewagę. Teraz byłem już pewien, że to coś więcej niż przyjaźń. Jakieś o wiele głębsze uczucie.
Na szóstym roku, każdy wierzył już, że Sami-Wiecie-Kto powrócił. Nikt nie miał co do tego wątpliwości. Sam minister to potwierdził, po tej akcji w ministerstwie.  Harry był jakiś inny. Pewnie to wina, tego, że stracił tam swojego ojca chrzestnego. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Chciałbym z nim pogadać. Sam nie wiem o czym. A może przyznać się do swoich uczuć.
Któregoś dnia zobaczyłem jak śledzi Malfoy’a.  Niby nic takiego, ale wiem, że ta dwójka się nie cierpi, więc może z tego wyniknąć niezła afera. Poszli do łazienki dziewczyn na drugim piętrze. Nikt tam nie chodził. Podobno jest nawiedzona. Nie słyszałem żadnych krzyków, ani rzucanych zaklęć. Podejrzane. Zajrzałem do środka i osłupiałem.
Harry siedział na podłodze. Malfoy był wtulony w jego klatkę piersiowa. Chyba płakał. Harry głaskał go po głowie i obejmował.  Starałem nie zdradzać swojej obecności.
- Nie płacz. Będzie dobrze.
- Na pewno nie.  Zabije mnie, jeśli tego nie zrobię.  – Malfoy zaszlochał głośno.
-Ciii…
To co zobaczyłem teraz było dla mnie jeszcze większym szokiem. Malfoy podniósł głowę i pocałował Harry’ ego. A ten wcale nie wyglądał na kogoś kto ma coś przeciwko takiemu gestowi. Wręcz przeciwnie.
Całowali się. Czyli Harry jest…
Po chwili znów usłyszałem głos Malfoy’ a .
- Wierz, że Cię kocham? – Harry nie odpowiedział. Pocałował go.
- Wiem. – Znów pocałunek. – Też Cię kocham.
Tego było za wiele. Po prostu wybiegłem z tej łazienki. I wcale nie zaważałem na to czy mnie usłyszą. Mój świat został zrujnowany. Nie przez to, że Harry okazał się homoseksualista. Ani, że Malfoy również nim jest. Bardziej to, że oni są razem. A ja chyba… Ja na pewno kocham Harry’ ego.
Pobiegłem do Pokoju Wspólnego. Była kolacja, więc nikogo tam nie było. Swoje kroki skierowałem do domitorium i łazienki. Tam się zamknąłem i dałem upust uczuciom. Zacząłem płakać. Nie mogłem uwierzyć, że to co widziałem jest prawdą. Przecież… On jest Ślizgonem. Jak on tak może?! Przecież to zdrada!
Po chwili usłyszałem, że ktoś otwiera drzwi. Jeszcze tego ni brakowało, żeby teraz mnie ktoś zobaczył. Wytarłem szybko łzy i odwróciłem głowę. Stał tam Harry.
- Wierz, Seamus, że nie ładnie jest podsłuchiwać? – Uśmiechnął się i usiadł obok mnie.
- Skąd wierz, że to ja?
- Widziałem Cię, gdy wchodziłeś.
- Dlaczego nic nie powiedziałeś i pozwoliłeś, bym na to patrzył?
- Draco był w kiepskim stanie. Mógłby zrobić coś nam wszystkim. – Nie wiedziałem co powiedzieć. Więc znów zacząłem płakać. – Czemu płaczesz?
- Bo to boli !
- Co ?
- Gdy widziałem was razem. Gdy się całowaliście. Gdy powiedziałeś mu, że go kochasz.
- Co Cię zabolało ?
- To, że kochasz jego, a nie mnie !! – Wykrzyczałem i spojrzałem na Harry’ ego. Widziałem go jak przez mgłę. Jednak nie wyglądał na zszokowanego. – Nie dziwi Cię to ?
- Oczywiście, że nie. Wiem o tym od kilku miesięcy.
- CO ?
- Ale byłem już wtedy z Draco. Jesteśmy razem od początku piątego roku. Wtedy się dowiedział, że jestem gejem.
 - Jak ?
Nic nie mówił. Po prostu milczał. Jakby zastanawiał się co mi powiedzieć. A ja nie naciskałem. Chciałem się dowiedzieć. Chociaż, gdybym wiedział co mi powie, nigdy bym się na to nie zgodził.
- Byłem z Cedrikiem. Kilka tygodni przed końcem roku. Właśnie tak się dowiedział. Nie wiem skąd to wiedział, ale przyszedł do mnie i powiedział, że wie. Myślałem, że będzie chciał to jakoś wykorzystać. Nic  z tego. – Zaśmiał się. – Pocałował mnie i powiedział, że pragnie. Tak się to zaczęło i ciągnie do dziś. 
Byłem zdumiony. Wszyscy myślą, że oni się nienawidzą, a oni się kochają. I ukrywają to od prawie dwóch lat. Od dwóch lat on jest zajęty, a ja od dwóch lat próbowałem mu powiedzieć o swoich uczuciach. A kiedy w końcu się o nich dowiedział, okazuję się, że on kogoś kocha. Nie kogoś. On kocha Malfoy’ a . Ślizgona. Syna Śmierciożercy. Co ja gadam. Sam pewni nim jest.  
- Mogę Cię prosić, abyś nie mówił nikomu, o tym co widziałeś i o tym co Ci mówiłem?
- Jasne. – Nie wiele już myślałem. Mój ukochany kocha kogoś innego. Już dla mnie się nie liczy. Wolałbym umrzeć niż tak żyć.
-Seamus… - Spojrzałem na niego. Jego oczy. Jak zawsze piękne. Pełne avady. Teraz również pełne żalu i litości. Chciałbym zobaczyć w nich miłość. Albo chociaż radość. Jego twarz była niebezpiecznie blisko mojej. Czułem jego oddech. – To tylko pocałunek. – Nie rozumiałem co do mnie mówi. Zrozumiałem, gdy poczułem jego usta na swoich. Muśnięcie. Coś na co czekałam 3 lata. Stało się teraz. I nagle zrozumiałem, że nie ma iskierek. Nic nie poczułem. Nagle twarz Harry’ ego zaczęła się oddalać. – I? Dalej uważasz to za miłość?
Czy dalej tak myślałem? Nic nie poczułem. Żadnego BUM. Nawet lekkiego. Czułem jakbym pocałował… przedmiot, a nie człowieka, którego podobno kochałem.
- Nie. Chyba nigdy Cię nie kochałem.

END.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że się podoba xd miało być LxLight, ale koleżanka wzięła mi opowiadania i nie zdążyłam ich przepisać -_- może w niedziele dodam xd a jeśli nie dam rady, lub nie odzyskam, to postaram się coś innego ogarnąć xd

Pozdrawiam, Nottek.


1 komentarz:

  1. serca nie masz. zamiast sie szykowac, czytam twoje yaoi x.x wiecej HP! <33
    Pozdro Diabełek 3:)

    OdpowiedzUsuń