Tytuł: Jeden pocałunek maknae
Autor: Nottek
Beta: Brak.
Fandom: Nu'est
Parring: CMK x KJH
Rodzaj: One-shot
Ilość słów: 1.369
Kanon: zawsze nie wiem co napisać -_- tym bardziej jak piszę o realnych osobach :D
Ostrzeżenia: Brak.
Od autora: Pierwsze w tym fandomie, pierwsze o tych chłopakach, więc proszę o wyrozumiałość <3
MIn / Hwang / MinHyun = jedna osoba
Ren / Choi / Minki = jedna osoba
Piszę, bo sama się w tym gubiłam podczas pisania :D
JEDEN POCAŁUNEK MAKNAE.
Wracaliśmy do dormu po ostatnim koncercie. W końcu trochę
odpoczniemy. Ren, jednak nie chciał czekać. Siedział obok mnie i zasypiał na
siedząco. Po chwili jego głowa lekko opadła na moje ramie. Przesunąłem go lekko
i w ten sposób spał z głową na moich kolanach.
Zgarnąłem z jego oczu przydługawą grzywkę i uśmiechnąłem się
pod nosem.
Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że Aron nie śpi. Patrzył
wprost na mnie.
-No co?
-Nic, nic. Tylko uważaj.
-Na Rena? Co on mo…
-Może owinąć Cię wokół palca jak Hwang mnie. Chociaż bym
chciał, nie uwolnię się.
Spojrzałem na mojego rówieśnika. Wyglądał słodko, śpiąc w
ramionach Arona.
Byli ze sobą od pięciu miesięcy. Nu’est powiedzieli dwa
miesiące później.
Byłem z początku zszokowany ich wyznaniem, ale nie miałem
nic przeciwko temu. Sam byłem… dalej jestem zakochany w Renie.
-Za późno…
Szepnąłem, głaskając policzek blondyna. Aron spojrzał na
mnie zdziwiony.
-Kim… nawet nie żartuj. –nic nie powiedziałem. Znów
odgarnąłem grzywkę z oczu Rena. –To nie jest śmieszne. JR… powiedz coś!
Nic nie powiedziałem. Kwak krzyknął tak głośno, że MinHyun
otworzył lekko oczy i coś mamrotał. Aron pochylił się nad nim.
-Zaraz będziemy w dormie.
I pocałował go w czoło. Min uśmiechnął się i mocniej wtulił
się w swojego chłopaka. Odwróciłem się w stronę okna. Nie chciałem patrzeć na
ich szczęście.
-Kim. –znów spojrzałem na starszego kolegę. –Porozmawiamy w
dormie.
Pokiwałem jedynie głową. W duchu bałem się tej rozmowy. Aron
był najstarszy z nas. Jeśli mieliśmy jakiś problem mogliśmy śmiało do niego
pójść i porozmawiać. Gorzej, gdy sam odkryje, że coś nas gryzie. Nie da
spokoju, póki nie dowie się całej prawdy.
Bałem się tej rozmowy, ale wiedziałem, że jest mi potrzebna.
Kang obudził się po chwili. Spojrzał na mnie. Kiedy spuścił
wzrok na śpiącego Rena, uśmiechnął się.
-Co? –spytałem zrezygnowany.
-Mówiłem Ci kiedyś, że słodko razem wyglądacie? –otworzyłem
oczy ze zdziwienia. –Czyli nie.
Bardziej wyszczerzył zęby i wrócił do poprzedniej czynności.
Sam zamknąłem na chwilę oczy.
Czy my naprawdę słodko wyglądamy? Nigdy się nad tym nie
zastanawiałem.
Po pół godzinnej jeździe, byliśmy pod dormem. Baekho wstał
natychmiast i dosłownie wyskoczył z samochodu.
Aron budził Min’a, który nie chciał wstawać.
A ja siedziałem i patrzyłem w okno. Nie chciałem się stąd
ruszać. Kiedy tam pójdziemy, Ren pójdzie spać do siebie i wszystko się skończy.
Po chwili usłyszałem głos. Spojrzałem na miejsce, gdzie
siedział Aron. Nie było go tam.
-Obudź naszą księżniczkę i chodźcie na górę.
Stał w drzwiach, trzymając na rękach swojego ukochanego.
Zniknął. Słyszałem jego kroki i słowa wypowiadane szeptem do Hwang’a.
Spojrzałem na Rena. Nie miałem serca go budzić, ale
wiedziałem, ze muszę.
-Ren… -szepnąłem tuż przy jego uchu. Mruknął coś. –Ren…
wstawaj. –tym razem powiedziałem nieco głośniej. Otworzył lekko oczy.
Uśmiechnąłem się.
-Dojechaliśmy już? –spytał ziewając i przeciągając się.
-Tak. Chłopaki są już na górze.
Nagle podniósł się, a na jego policzki wkradł się niewielki
rumieniec.
-Wybacz. –spojrzałem zdziwiony. –Że zasnąłem na twoich
kolanach.
-Zasnąłeś na moim ramieniu. Położyłem Cię na kolanach, żeby
było ci wygodniej.
-Och…
Wstałem i wyszedłem z samochodu. Blondyn ruszył za mną. Po
chwili poczułem dotyk na dłoni. Spojrzałem na nią i spostrzegłem, że Ren szedł
obok mnie i złapał mnie za rękę.
Podniosłem na niego wzrok. Miał zaróżowione policzki i
iskierki w oczach.
-Mogę?
Nie byłem w stanie nic powiedzieć. Pokiwałem jedynie lekko
głową. Ruszyliśmy do dormu. Całą drogę pokonaliśmy w milczeniu. Kiedy byliśmy
już w środku, Ren puścił moją dłoń i wskoczył do łazienki, którą właśnie
opuścił Aron.
Poczułem czucie pustki. Stałem na środku holu i patrzyłem na
swoją dłoń.
-Kim… -podniosłem wzrok. –Salon. W tej chwili.
-Już. Tylko skorzystam z łazienki.
Stanąłem przez drzwiami i spokojnie czekałem, aż Minki
wyjdzie z łazienki. Nie czekałem dość długo, co było dziwne. Chłopak spojrzał
na mnie. Po czym przysunął się do mnie, pocałował w policzek i powiedział:
-Dobranoc, Kim. –i poszedł do siebie. To znaczy do siebie i
Min’a. Nikt, prócz Arona nie mówił do mnie po imieniu. Zszokowany wszedłem do
łazienki.
Oparłem się o zlew i uśmiechnąłem się. Pocałował mnie. Co z
tego, że w policzek. Dla niego to pewnie nic nie znaczyło. Ale dla mnie wiele.
Opłukałem twarz zimną wodą i wytarłem ręcznikiem.
Kwak czekał na mnie, siedząc w salonie i jedząc kanapkę.
-Masz dla mnie? –spytałem siedząc obok.
-Mogłeś przyjść wcześniej, to bym ci robił. –uśmiechnąłem
się. –Nie zmieniaj tematu, idioto. Nie będziemy gadać o kanapce, bo zmęczony
jestem.
-Ok. –spuściłem wzrok. –co chcesz wiedzieć?
-Najlepiej wszystko.
-Hm… nie wiem, jak to się stało, ale zakochałem się w nim.
Nie patrz tak.
-A jak mam patrzeć? Właśnie mi powiedziałeś, że się
zakochałeś w… -nie dałem mu skończyć, tylko palnąłem tył głowy. –Auu! Za co
to?!
-Może mów jeszcze głośniej! On na pewno jeszcze nie śpi!
-Jak będziesz tak krzyczał to na pewno zaśnie. –znów
spuściłem wzrok. Nie uśmiechałem się i zbierało mi się na płacz. –no nie płacz. Zrobię Ci tą kanapkę.
-Nie o to chodzi. On… mnie pocałował.
-CO?! Jak to Cię pocałował?
-W policzek, gdy wychodził z łazienki… i nazwał Kim’em.
-Przecież to twoje imię…
-Ale tylko ty go używasz w dormie. Dla reszty jestem albo
JR, albo JongHyun. A on powiedział do mnie: Kim. –starszy objął mnie i pogłaskał po głowie.
-Aron… -usłyszałem głos Min’a i od razu odsunąłem się od
przyjaciela.
-Czemu nie śpisz?
-Słyszałem jak krzyczycie. I chciałem zobaczyć czy wszystko
ok. –podszedł do kanapy i usiadł na kolanach Kwaka.
-Oczywiście, że tak. Kim trochę się zdenerwował, bo nie
zrobiłem mu kanapki. –zaśmiałem się. On zawsze umiał wyjść z każdej sytuacji
cało. Zresztą Min prawie spał, teraz uwierzył, by we wszystko co mu powiemy.
-Obudziłem Cię? –spytałem.
-Nie. Obudził mnie Ren. Nie był zbyt delikatny, gdy wchodził
do pokoju. –powiedział, po czym ziewnął.
-Dobra, Minhyun. Idziemy spać. Kim… nie obrazisz się…
-Skąd. Prześpię się na kanapie.
-Oszalałeś? –spytał nagle młodszy. –Przecież moje łóżko jest
wolne.
-Ale…
-Idź. Moje łóżko jest wygodniejsze niż kanapa. Prawda, Aron?
-O tak. –Kwak wstał, a Min objął go nogami w pasie.
–Dobranoc, Kim.
Nie miałem zamiaru iść do pokoju Rena. Przez przypadek
mogłyby pomylić mi się łóżka. Nie chciałem, b blondyn domyślił się moich uczuć.
To mogłoby zniszczyć zespół.
Zobaczyłem, że Aron zostawił swoją kanapkę. Wziąłem ją i
zacząłem jeść. Po chwili usłyszałem kroki. Pomyślałem, że to Aron, czegoś
zapomniał, więc siedziałem spokojnie z odchyloną głową i zamkniętymi oczami.
Poczułem dotyk na swoich wargach. Czyjś warg. Bardzo miękkich i słodkich warg. Otworzyłem
oczy i zobaczyłem znajomą blond grzywkę. Momentalnie otrzeźwiałem i odsunąłem
go od siebie.
-Ren! Co ty wyprawiasz?!
-Ja… -spłonął krwistoczerwonymi rumieńcami. –Przepraszam.
–wyszeptał i wybiegł z pokoju. Trzasnął drzwiami. Wtedy do mnie dotarło.
ON MNIE POCAŁOWAŁ.
Czemu tak zareagowałem? Przecież właśnie tego chciałem. Całą
winę zgoniłem na szok.
Powolnym krokiem udałem się do jego pokoju. Ostrożnie
otworzyłem drzwi. Przez okno wpadało światło księżyca, więc widziałem, gdzie
leży Ren. Słyszałem jego łkanie.
Podszedłem do jego łóżka i położyłem się obok niego, mocno
obejmując w pasie.
-Nie płacz, księżniczko. –pocałowałem go w kark. Zadrżał.
-Proszę…
-O co?
-Nie lituj się nade mną. Ja tego nie chce.
-A kto powiedział, że się lituję? –odwrócił się lekko i
spojrzał mi w oczy. –Nigdy się nie litowałem. Tym bardziej nad Tobą,
księżniczko. –pocałowałem go w czubek nosa.
-Nie nazywaj mnie tak. –zaśmiałem się.
-Czemu?
-Nie lubię, jak mnie tak nazywacie.
-Oczywiście. –uśmiechnąłem się. On przysunął się i znów mnie
pocałował. Tym razem nie odsunąłem go. Pogłębiłem pocałunek. Ren odwrócił się
całkiem i zmusił mnie, bym położył się na plecach. Kiedy to zrobiłem usadowił
się na moich biodrach. Złapałem go za pośladki. Jęknął cichutko w moje usta.
Moje ręce wędrowały coraz wyżej. Masowałem go po plecach, a on mnie po torsie.
Teraz to ja jęknąłem. Blondyn, który od kilu miesięcy był
nie osiągalny, w końcu jest mój.
Po chwili odsunął się ode mnie i ostatni raz cmoknął mnie w
usta. Położył się obok, obejmując mnie w pasie. Głowę położył na moim ramieniu.
-Dobranoc, Kim.
Uśmiechnąłem się. Objąłem go ramieniem i pocałowałem w
czubek głowy.
-Dobranoc, Choi.
~~~~
Obudziłem się zdezorientowany. Nie wiedziałem, gdzie się
znajduję. Chciałem się poruszyć, ale poczułem ciężar na sobie. Spojrzałem w dół
i zobaczyłem, że spał na mnie Ren.
Bolały mnie plecy, ponieważ łóżko maknae było nie
wygodne, ale szczęśliwy, że w końcu nie będę musiał patrzeć z zazdrością na
Arona i Minhyun’a, bo sam znalazłem swoją miłość
END.
~~~~~~~~~~
Miałam być wredna i dodać połowę rozdziału LxLight... ale skończyłam to i ta tam xd
Miała być bajka... ale... nie wiem gdzie jest ;c ;c ;c schowałam gdzieś z opowiadaniami i nie mam pojęcia gdzie -_- jak tylko znajdę dodam :D
Pozdrawiam, Nottek.